500 zgłoszeń w dwie godziny. Doda sama przyznała, że tego się nie spodziewała - bała się, że miesiąc to za mało, żeby w ogóle zebrać grupę.
Dorota Rabczewska szykuje własny camp fitness i wellness - "Doda Mega Camp" - i najwyraźniej trafiła w dziesiątkę. Zanim zdążyła się porządnie rozejrzeć, lista chętnych przekroczyła pół tysiąca osób.
Cena wyjazdu nie należy do symbolicznych: podstawowy pakiet kosztuje 7 500 zł, a pokój jednoosobowy to dodatkowe 2 640 zł. Mimo to zainteresowanie przebiło wszelkie oczekiwania.
"Po 2 godzinach miałam plus 500 dziewcząt"
"Ja nie spodziewałam się aż takiego wielkiego zainteresowania. Szczerze mówiąc, mówiłam mojej koleżance, że obawiam się, że ten miesiąc to jest za mało, żeby zebrać tę grupę. Nie sądziłam, że po 2 godzinach będę miała plus 500 dziewcząt" - mówiła Doda w rozmowie z Jastrząb Post.
Program campu jest szerszy niż typowy wyjazd treningowy. Poza siłownią, pilatesem, rozciąganiem i cardio - czyli tym, co Rabczewska ćwiczy na co dzień - organizatorka zaplanowała też prelekcje z psychologii, ziołolecznictwa, higieny umysłu i budowania nawyków. Własnych i nowych, jak podkreśliła gwiazda.
Lewandowska i Chodakowska? "Nie inspiruję się"
Nieuchronne pytanie o konkurencję - Camp by Ann Anny Lewandowskiej czy obozy Ewy Chodakowskiej - Doda skwitowała krótko. Nigdy nie brała udziału w wyjazdach koleżanek z branży, więc nie miała od czego kopiować. Swoją drogę.
A że na pierwszą edycję nie wszyscy się załapią, Doda już ogłosiła kolejny termin. "Jest mi szkoda tych dziewcząt, żeby czekały" - wyjaśniła.
Pytanie, czy "Doda Mega Camp" urośnie do rozmiarów fitnesowego imperium Lewandowskiej - albo czy w ogóle tego chce. Jedno jest pewne: popytu jej nie brakuje.




