Dzisiaj wchodzi na scenę Areny Toruń

Dwa tygodnie temu Miszczak publicznie zarzucił jej "brak lojalności", dzisiaj Polsat oddaje jej prime time i mamę Wandę za rękę. Doda wchodzi na scenę "Nie ma jak u mamy" z dwoma numerami w secie - "Cudownych rodziców mam" i "Pamiętnikiem" - jakby tej awantury nigdy nie było.

Co było ostatnio

Przypomnijmy: Miszczak wprost wypomniał Dodzie "brak lojalności" wobec Polsatu po tym, jak nie pojawiła się na flagowym festiwalu stacji. Doda nie milczała. W mediach społecznościowych - zgodnie z jej rytmem - poszła w kontrę, podkreślając swoje wieloletnie związki z Polsatem.

Dzisiejszy występ czytamy jako reset. Polsat dał jej duży slot, prime time, gwarancję widowni i kontekst, którego nie da się odrzucić ("mama, Dzień Matki, "Cudownych rodziców mam""). To złote PR-owe okno - i Doda z niego korzysta.

Co to znaczy dla stacji

Polsat gra w te szachy ze swoją gwiazdą numer jeden bardzo ostrożnie. Stacja nie może sobie pozwolić, by Doda była widoczna gdzieś indziej (TVN, Polsat Plus Arena, ale też festiwale Republikańskie), bo strażlowa kreacja zostaje na widowni stacji. Dlatego ten koncert - z mamą Wandką u boku - jest sygnałem: "nadal jesteś naszym blondiem".

Co spekulują fani

W socialach spekulują, że Doda przygotowała nietypowo statyczną wersję "Pamiętnika" - z mamą na scenie ma być spokojniej, bez pirotechniki. Z drugiej strony grupy fanowskie obstawiają, że pirotechniki będzie tyle, że ekipa Polsatu będzie nerwowo patrzeć na czujniki dymu. Które obstawienie wygra - zobaczymy w trakcie występu.

Plotuch obstawia

Stawiamy na pojednawczy ton występu i wzruszony post Miszczaka jeszcze w nocy. Pójdę o zakład: za 48 godzin Polsat ogłosi Dodę w kolejnym dużym projekcie. Wracamy z tekstem po występie, gdy spłyną pełne nagrania.