Gdy media triumfalnie ogłaszały tożsamość kierowcy z wypadku, w którym zginął poseł Łukasz Litewka, Doda wzruszyła ramionami. Ona to wiedziała od miesiąca.
Śmierć 36-letniego posła Łukasza Litewki wstrząsnęła Polską 23 kwietnia - czołowe zderzenie na trasie między Dąbrową Górniczą a Sosnowcem zakończyło się tragicznie. Śledztwo trwa, emocje nie opadają, a Doda - jedna z osób publicznie zaangażowanych w nagłaśnianie sprawy - właśnie rzuciła bombę.
"Ja już tego człowieka informacje wszystkie znałam"
Podczas inauguracji trasy "Lato z Radiem i Telewizją Polską" reporterka Kozaczka zapytała artystkę o najnowsze doniesienia w sprawie wypadku - konkretnie o ujawnioną przeszłość zawodową mężczyzny uczestniczącego w kolizji. Doda odpowiedziała bez owijania w bawełnę.
"Teraz została podana tożsamość tego człowieka, jego zawód, o którym wiedziałam już dużo, dużo wcześniej. Ja naprawdę już wszystko wiem od miesiąca" - powiedziała wprost w rozmowie z Kozaczkiem.
Ujawniła też, że redakcja "TVN Uwaga" kontaktowała się z jej managerem w sprawie danych kierowcy - bo sama Doda dysponowała informacjami, do których dziennikarze dopiero dobijali się tygodniami.
Obietnica złożona rodzinie kontra własne zdanie
Wokalistka nie ukrywa goryczy. Kilka tygodni temu ujawniła w Kozaczku, że bliscy posła poprosili ją, by nie ingerowała już w sprawę - i obiecała to uszanować. Dotrzymuje słowa, choć nie jest jej z tym łatwo.
"Natomiast ja nadal jestem w szoku, jak można sobie po prostu jechać ulicą, wjechać w kogoś. Jak łatwo jest kogoś zam***ować i nie ponieść z tego tytułu żadnych konsekwencji. Tylko mieć z tyłu głowy nieumyślne spowodowanie śmierci i wyrok w zawieszeniu" - stwierdziła gorzko w rozmowie z Kozaczkiem.
I dodała: "Obiecałam sobie, że uszanuję decyzję wszystkich osób z otoczenia Łukasza, że nie będę się w to wtrącać. Ale ja naprawdę mam swoje zdanie na ten temat".
Doda wcześniej wyznaczyła nagrodę pieniężną za informacje mogące pomóc wyjaśnić okoliczności wypadku. Teraz - zgodnie z życzeniem rodziny - oficjalnie wycofała się z publicznego komentowania śledztwa. Nieoficjalnie? Wyraźnie trudno jej milczeć.
Prokuratura bada sprawę. Kierowca usłyszał zarzut nieumyślnego spowodowania śmierci. Dla tysięcy osób, które znały i ceniły Litewkę, żaden wyrok nie będzie wystarczający. Doda zdaje się podzielać ten pogląd.







