Doda wyszła z ich wywiadu w połowie i powiedziała wprost, co o tym myśli. Kędzierski przez długi czas milczał - aż do teraz.
Piotr Kędzierski i Doda mają za sobą historię, której żadne z nich nie chciało zamiatać pod dywan. Kilka lat temu Dorota Rabczewska była gościem w podcaście "WojewódzkiKędzierski" - i nie skończyło się to dobrze. Teraz oboje trafili na plan tego samego programu Polsatu. Iskry? Podobno żadnych.
Doda tłumaczyła, dlaczego wyszła ze studia
Wokalistka nie owijała w bawełnę, gdy wróciła do tamtej wizyty. W rozmowie z "Teleexpressem" opowiedziała, jak Kędzierski i Wojewódzki podeszli do niej na parkingu przed nagraniem, szeptali o "rodzinnej atmosferze" i zapewniali, że wśród przyjaciół. A potem zaczęły się pytania, przy których poczuła się nieswojo.
"Po prostu po dwóch, trzech pytaniach wyszłam ze studia, nie skończyłam wywiadu i stwierdziłam, że nie mam zamiaru w żaden sposób dokładać się do promocji tego kanału" - mówiła Doda w "Teleexpressie". I jeszcze dorzuciła pod adresem Kędzierskiego, że był dla Wojewódzkiego "broszką do welurowej marynarki i niemową".
Kędzierski odpowiedział z klasą - i z humorem
Teraz Kędzierski prowadzi własne życie zawodowe. Po "Tańcu z gwiazdami", gdzie razem z Magdaleną Tarnowską zdobył rzesze fanów, szykuje się do premiery nowego programu Polsatu - "Hitster. Muzyczna gra przebojów" z Idą Nowakowską. I właśnie na planie tego show doszło do spotkania z Dodą.
W rozmowie z "Faktem" Kędzierski przyznał, że nie doszło do żadnej wymiany złośliwości. "Ukłoniłem się, zamieniliśmy dwa słowa i tyle. Chociaż byłem broszką na welurowej marynarce. Mogłem być mchem na kamieniu. Albo czymś innym. Luz" - skwitował dziennikarz.
Krótko, konkretnie i z dystansem do siebie. Trzeba przyznać - broszka odpowiedziała z klasą.
Czy Doda i Kędzierski naprawdę zakopali topór wojenny, czy to tylko zawodowy profesjonalizm na czas nagrań? Piszcie w komentarzach, komu wierzycie bardziej.




