Kurczak z cytryną i niecenzuralne wskazówki kulinarne - tak podobno wyglądała Camilla Parker Bowles przed koroną. Jej syn właśnie opowiedział, co królowa musiała wyciąć ze słownika.

Królowa, która musiała nauczyć się mówić inaczej

Camilla zawsze była kobietą z charakterem - i z językiem, który temu charakterowi odpowiadał. Zanim w 2022 roku włożyła koronę, jej przepisy kulinarne brzmiały podobno zupełnie inaczej niż teraz. Tom Parker Bowles, syn Camilli z pierwszego małżeństwa, ujawnił w programie radiowym "The Chris Evans Breakfast Show", że matka musiała wypolerować swój słownik przed objęciem roli królowej.

Konkretny przykład? Faszerowanie kurczaka cytryną. Według Toma Camilla kiedyś bez ogródek mówiła, gdzie dokładnie należy cytrusowy owoc umieścić w ptaku. Teraz używa bardziej wyszukanych sformułowań - choć przepis, jak zapewnia syn, pozostał ten sam.

"Potem dużo masła, a potem do piekarnika na, powiedzmy, 50 minut, godzinę i to wszystko" - cytował Parker Bowles słowa matki w radiu. - "To takie proste. Wszystko zależy od jakości drobiu."

Camilla, której Brytyjczycy nie chcieli

Historia Camilli i Karola to jeden z najbardziej burzliwych romansów w historii brytyjskiej monarchii. Ich znajomość - zanim jeszcze Karol zaręczył się z Dianą Spencer - została brutalnie przerwana przez rodzinę królewską. Kiedy w 2005 roku królowa Elżbieta II w końcu wyraziła zgodę na ich ślub, podobno postawiła jeden warunek: Camilla nigdy nie zostanie królową. Stąd tytuł księżnej Kornwalii zamiast Walii.

Po śmierci Elżbiety wszystko się zmieniło. Camilla została ukoronowana razem z mężem i dziś nosi tytuł królowej - nie "królowej małżonki", jak chciała teściowa. Brytyjczycy wciąż są podzieleni. Diana, blisko trzydzieści lat po śmierci, pozostaje w ich sercach jedyną słuszną królową. Camilla od samego początku miała pod górkę - i chyba o tym doskonale wie.

Co ciekawe, to właśnie ten ludzki rys - kurczak z cytryną, dosadny język, przepisy bez owijania w bawełnę - sprawia, że część Brytyjczyków zaczyna patrzeć na nią łaskawiej. Może królowa z charakterem to akurat to, czego monarchia potrzebuje?

Czy pałacowy protokół naprawdę zmienia człowieka - czy tylko jego słownik? Napiszcie w komentarzach.