Jacek Bursztynowicz siedział w kawiarni dwie godziny i czekał. Basia liczyła na to, że go już nie będzie.
Prawie pół wieku razem, a zaczęło się od klasycznej wpadki na pierwszej randce. Barbara i Jacek Bursztynowiczowie opowiedzieli w programie "halo tu polsat" historię, której przez lata nie ujawniali publicznie - i brzmi ona zdecydowanie inaczej, niż można by się spodziewać po jednej z najtrwalszych par polskiego show-biznesu.
Dwie godziny w kawiarni i nadzieja, że jej nie będzie
Jacek Bursztynowicz poznał Barbarę na studiach w PWST w Warszawie - on był na trzecim roku, ona na pierwszym. Jak sam przyznał w rozmowie na antenie Polsatu, zakochał się od razu. Basia niekoniecznie odwzajemniała ten entuzjazm.
Na pierwszą randkę przyszła dwie godziny po czasie. I - jak sama przyznaje - liczyła na to, że Jacek już dawno wyjdzie.
"Ja czekałem na Basię dwie godziny w kawiarni. Do tej pory zastanawiamy się, jak to się stało, że ja czekałem i wierzyłem, że ona przyjdzie, a ona przyszła po dwóch godzinach i liczyła na to, że ja będę" - powiedział aktor w programie "halo tu polsat", śmiejąc się z tej historii.
Zauroczył ją fortepian, nie on sam
Barbara Bursztynowicz nie ukrywa, że jej uczucia rozwijały się powoli - i to w nieoczekiwanym kierunku. Na początku zachwyciła ją gra Jacka na fortepianie, nie on sam.
"Nie bardzo chciałam się z nim spotykać. Przyznam, że miałam spore powodzenie. Przepraszam, że o tym mówię, miałam spore powodzenie i trudno mi było dokonać wyboru. Ale kiedy poznałam Jacka bliżej, to już byłam pewna, że to jest ten ktoś, z kim chcę być" - powiedziała aktorka w tym samym programie.
Jacek przyznał wprost, że "od razu wiedział, że to jest ta dziewczyna". Jak widać - miał rację, choć droga do przekonania Basi zajęła mu trochę czasu.
Para już wcześniej mówiła, że nie wierzy w bajki o związkach bez zgrzytów. "Życie to proza, tę codzienność trzeba przyjąć. Święto zdarza się od czasu do czasu. Jeśli w związku człowiek dąży wyłącznie do szczęścia, para musi się rozstać" - mówili w wywiadzie dla serwisu Kobieta jeszcze w 2012 roku.
Prawie 50 lat później wciąż są razem. Może właśnie dlatego, że Jacek tamtego dnia nie wstał od stolika.




