Marta z 'Na dobre i na złe' pewnego dnia po prostu przestała się pojawiać na ekranie. Katarzyna Bujakiewicz wybrała miłość, Lublin i spokój - i przez lata nie żałowała tej decyzji ani przez chwilę.
Koniec lat 90. i początek dwutysięcznych to był jej czas. Katarzyna Bujakiewicz grała w 'Na dobre i na złe', 'Starej baśni', 'Magdzie M.' i 'Nigdy w życiu!' - widzowie kochali ją za energię i poczucie humoru. Potem zaczęła znikać. Coraz rzadziej nowe produkcje, coraz więcej epizodów. Fani pytali: co się stało?
Lublin, mąż i córka Ola
Odpowiedź jest zaskakująco prosta. Bujakiewicz zakochała się i przeprowadziła za mężem do Lublina. Warszawa, castingi, plan zdjęciowy - to zeszło na drugi plan. W rozmowie z tygodnikiem 'Życie na gorąco' powiedziała wprost:
'Jestem szczęśliwa wszędzie tam, gdzie jest moja rodzina.'
W tym samym wywiadzie przyznała, że przez długi czas w ogóle nie wierzyła, że coś takiego ją spotka. 'Byłam absolutnie przekonana, że do końca życia będę sama i nikogo fajnego nie spotkam na swojej drodze, a jednak się udało' - wyznała.
Razem z nią do Lublina przeprowadziła się córka Ola. Obie - jak podaje aktorka - świetnie odnalazły się w nowym miejscu.
Wróciła - i to do szpitala
Fani mogą odetchnąć, bo Bujakiewicz nie powiedziała scenie ostatniego słowa. Niedawno dołączyła do obsady serialu 'Szpital św. Anny', gdzie wciela się w postać Sabiny Krawczyk. W ostatnich latach zagrała też w 'Listach do M.', 'Szpitalu' i 'Planecie Singli'.
Aktorstwo zostało - tylko na innych zasadach. Rodzina pierwsza, kamera druga. Brzmi jak scenariusz, który w polskiej telewizji rzadko się zdarza.
Czy fani 'Na dobre i na złe' pamiętają jeszcze Martę? Dajcie znać w komentarzach.




