Mąż nie umiał przewinąć dziecka, spał na kanapie, a ona robiła wszystko sama. Katarzyna Bujakiewicz mówi o tym bez żalu.

Katarzyna Bujakiewicz pojawiła się w podcaście Bliżej. Czule o rodzicielstwie i powiedziała wprost to, o czym wiele mam myśli, ale głośno nie powie. Że po narodzinach córki jej mąż Piotr kompletnie nie wiedział, co robić z noworodkiem. I że 53-latka... dała mu spokój.

"Dawno bym była po rozwodzie"

Bujakiewicz nie owijała w bawełnę. "Ja już bym dawno była po rozwodzie, bo mój mąż kompletnie nie wiedział co robić z dzieckiem" - wyznała w podcaście. Brzmi jak dramat? Dla niej nim nie było.

Gdy koleżanki radziły, żeby mąż więcej pomagał przy przewijaniu i codziennych obowiązkach, aktorka machnęła ręką. "Ja tego nie potrzebuję. Niech on się wyśpi, niech on pójdzie, wyśpi się na kanapie, bo i tak moja córka była tak ze mną związana, że ona nie chciała nikogo innego" - tłumaczyła w tym samym wywiadzie.

Innymi słowy: skoro córka i tak chciała tylko mamy, po co walczyć o symboliczne przewijanie? Bujakiewicz wybrała spokój zamiast zasady.

Dziś motywują się nawzajem. "Nie wyobrażam sobie"

Kiedy córka podrosła, układ w małżeństwie się zmienił. Dziś Katarzyna i Piotr wzajemnie się dopingują - i to w obie strony. Gdy aktorka zaczyna myśleć o zwolnieniu tempa w pracy, mąż ją hamuje. "Jak ja mówię: 'Chyba nie powinnam teraz tyle pracować', to on mówi: 'Nie, pracuj absolutnie, dlaczego chcesz się wycofać?'" - cytowała jego słowa w podcaście.

"Dopingujemy się, wzmacniamy się i nie wyobrażam sobie, żebym powiedziała, że czegoś mój mąż nie powinien robić" - podsumowała.

Bujakiewicz zasłynęła rolą w serialu Na dobre i na złe, gdzie grała Martę. Karierę zaczynała w teatrze w latach 90., potem przyszły Magda M., Planeta singli czy Nigdy w życiu. Piotra poznała, gdy była już u szczytu popularności - i podobno po pierwszej rozmowie wiedziała, że to ten jedyny.

Takie wyznanie to rzadkość - gwiazdy rzadko mówią wprost, że ich partner był bezradny przy noworodku i że to był świadomy wybór, nie kompromis. Czy to przepis na udane małżeństwo, czy po prostu szczerość, na którą stać dopiero po latach? Piszcie w komentarzach.