Bruce Willis skończył 71 lat i nadal jeździ po Los Angeles - w czarnym T-shircie, czapce z daszkiem i w towarzystwie prywatnego kierowcy. Paparazzi uchwycili aktora pod koniec maja podczas jednej z jego regularnych przejażdżek po mieście.
Bruce Willis skończył 71 lat i nadal jeździ po Los Angeles - w czarnym T-shircie, czapce z daszkiem i w towarzystwie prywatnego kierowcy. Paparazzi uchwycili aktora pod koniec maja podczas jednej z jego regularnych przejażdżek po mieście.
Gwiazda "Szklanej pułapki" i "Pulp Fiction" od 2020 roku zmaga się z otępieniem czołowo-skroniowym - nieuleczalną chorobą, która niszczy mózg stopniowo i bezlitośnie. Postawienie właściwej diagnozy zajęło kilka lat. Początkowo objawy wiązano z urazem na planie filmowym.
Całodobowa opieka, ale życie toczy się dalej
Choroby nie da się zatrzymać. Willis ma zaburzenia mowy, trudności z poruszaniem, a demencja stopniowo odbiera mu kontakt z bliskimi. Aktor wymaga całodobowej opieki i na stałe przebywa w specjalistycznym ośrodku.
Jego żona, Emma Heming Willis, przyznała publicznie, że decyzja o umieszczeniu go w ośrodku była jedną z najtrudniejszych w jej życiu. Mimo to rodzina stara się być przy nim jak najczęściej - zarówno żona, jak i córki regularnie go odwiedzają.
Przejażdżka zamiast czerwonego dywanu
Rodzina dba, żeby Willis nie był odcięty od świata. Aktor regularnie wyjeżdża na przejażdżki po Los Angeles z szoferem i ochroną. Zdjęcia z końca maja pokazują go spokojnego, ubranego na czarno, patrzącego przez okno samochodu.
To daleko od czasów, gdy Willis rządził hollywoodzką kasą biletową. Ale może właśnie o to chodzi - żeby żyć, jak się da, najzwyczajniej w świecie.
Trzymamy kciuki. Dużo zdrowia, Bruce.


