Kilka poważnych związków, żaden nie skończył się ślubem. Borys Szyc nie owijał w bawełnę - winę brał na siebie. Justyna Nagłowska to zmieniła.

Borys Szyc nie jest typem aktora, który udaje, że ma idealne życie. Przed ślubem z Justyną Nagłowską zdążył przeżyć kilka głośnych relacji - z Sylwią Gliwą, Kają Śródką i Zosią Ślotałą. Żadna nie zakończyła się przed ołtarzem. Sam przyznawał w wywiadach, że to on był problemem.

Przy Justynie coś zaskoczyło. Aktor uporządkował życie, odzyskał prawo jazdy. W 2019 roku wzięli ślub, rok później na świat przyszedł ich syn.

"Jesteśmy kumplami" - i to podobno robi różnicę

W rozmowie z Plejadą Szyc ujawnił, co według niego trzyma ich razem. Nie romantyczne uniesienia, nie wspólne zainteresowania - komunikacja i zwykłe koleżeństwo.

"Musieliśmy się nauczyć rozmawiania, odpowiedniego komunikowania, żeby jedna strona drugiej nie raniła. Nauczyliśmy się. My po prostu się lubimy, co jest bardzo ważne. Jesteśmy - oprócz tego, że kochankami - to kumplami" - powiedział aktor.

Brzmi prosto? Może. Ale jak sam zaznacza, dojście do tego zajęło im lata.

ADHD, zapomniane klucze i kobieta, która rządzi domem

Szyc nie ukrywa, że w ich małżeństwie to Justyna trzyma stery. I nie ma z tym problemu.

"W moim życiu rządzi kobieta po prostu. Oczywiście, wkurza mnie czasem moja żona i ja ją również. Oboje mamy stwierdzone ADHD, ale Justyna kompletnie nie rozumie czasu, a ja mam wszystko poukładane, z kolei moje objawia się tym, że non stop czegoś zapominam, gubię, nie zabieram" - tłumaczył w Plejadzie.

Dwoje dorosłych ludzi z ADHD pod jednym dachem - brzmi jak materiał na serial. Szyc mówi jednak, że właśnie te różnice sprawiają, że jedno bez drugiego by nie dało rady.

Czy przepis Szyca - przyjaźń, szczerość i kobieta przy sterze - to gotowy manual na udany związek? Fani w komentarzach mają co do powiedzenia.