Kupił jej bilet na pociąg i odesłał do domu. Ślub był już zaplanowany, a Jacek Borkowski po prostu - odwołał wszystko.
Kupił jej bilet na pociąg i odesłał do domu. Ślub był już zaplanowany, a Jacek Borkowski po prostu - odwołał wszystko.
Dziś widzowie znają go głównie z roli Piotra Rafalskiego w serialu Klan. Ale zanim Borkowski trafił przed kamery, był wokalistą. W 1975 roku zadebiutował na festiwalu w Zielonej Górze i od razu stał się idolem. Fanki nie dawały mu spokoju. Za kulisami tego samego festiwalu poznał Teresę Majewską - kilka lat starszą śpiewaczkę.
Pierwsza miłość, pierwsze zaręczyny
Teresa Majewska była dla Borkowskiego pierwszą poważną miłością. Poznali się, gdy wykonywała na scenie utwór Bułata Okudżawy. Aktor wspominał tę chwilę w rozmowie z ShowNews: „Była taka subtelna i piękna. Wpadliśmy sobie w oko i zaczęliśmy się spotykać. To była moja pierwsza w życiu Walentynka. Jak ona śpiewała..."
Związek trwał cztery lata, mimo że dzieliło ich niemal 450 kilometrów - Teresa mieszkała w Zielonej Górze, on w Warszawie. Matka Borkowskiego podobno od razu polubiła synową. Para planowała ślub. I tu zaczęły się schody.
Bilet w jedną stronę zamiast obrączki
Gdy przygotowania do ślubu nabrały tempa, Borkowskiego zaczęły nachodzić wątpliwości. Jak sam przyznał po latach: „Nie byłem gotowy na tak poważny krok. Byłem za młody i nie udźwignąłem tej odpowiedzialności."
Skończyło się tym, że kupił Teresie bilet powrotny do Zielonej Góry. Według aktora była narzeczona nie miała do niego żalu. „Teresa nie żywiła jednak do mnie urazy" - mówił. Przez ponad 20 kolejnych lat wysyłała mu pocztówki z pozdrowieniami. Potem kontakt się urwał.
„Nie mam pojęcia, co się z nią dzieje. Wierzę, że znalazła w życiu swoje szczęście" - powiedział Borkowski.
Dziś aktor jest mężem Jolanty. Szczęśliwym - jak podkreśla przy każdej okazji. Ale historia z biletem w jedną stronę? Zostaje w pamięci.
Co myślicie - odwaga czy tchórzostwo? Napiszcie w komentarzach.




