Obrączki, premiery, nagłówki o ślubie - Błażej Stencel przyznał w końcu, że sam dokłada drewna do tego ogniska. I wyjaśnił, dlaczego.
Ślub? Stencel śmieje się z nagłówków
Błażej Stencel od miesięcy żyje w cieniu plotek o ślubie z aktorem Kamilem Krupiczem. Kiedy para pojawiła się razem na jednej z premier, media natychmiast ogłosiły, że powiedzieli sobie "tak". Gospodarz "Koła Fortuny" w TVP postanowił w końcu uciąć spekulacje - i zrobił to z klasą.
W rozmowie z "Telemagazynem" przyznał otwarcie, że on i Kamil sami podsycają ciekawość. "Raczej nie ukrywam, że my też lubimy tak dolać oliwy do ognia i czasami pobudzić ciekawość. Umówmy się, że te nagłówki, które się pojawiają, są tak skonstruowane, żeby czytelnik kliknął i sprawdził, co tam jest napisane. Nie wszyscy to robią, więc po prostu czytają: aha, oni wzięli ślub i to już jest pewne. No nie, musicie zajrzeć, co tam jest w środku" - powiedział Stencel.
Krócej: ślubu nie było. Ale...
Kameralnie, tylko z Kamisiem i najbliższymi
Stencel nie zamknął jednak drzwi do ołtarza. Wręcz przeciwnie - zdradził, jak wyobraża sobie taką uroczystość. "Zdecydowanie kameralna uroczystość. Nawet powiedziałbym, że chciałbym być chyba tylko z Kamisiem i w gronie najbliższych" - wyznał prowadzący.
Przy okazji rozwiał też plotki o kryzysie w związku. Przyznał, że on i Kamil od pewnego czasu pracują nad lepszą komunikacją - co brzmi dojrzale, a nie alarmująco.
Na deser Stencel odsłonił kulisy wspólnego gotowania. Kamil Krupicz to improwizator w kuchni - rzuca co popadnie, smakuje, eksperymentuje. Błażej z kolei odmierzał kiedyś dokładnie 400 ml wody do zupy chińskiej, żeby smakowała identycznie za każdym razem. "Kamil jest szalony w kuchni, ja jestem ten ułożony" - podsumował gospodarz.
Dwa różne charaktery, jedna kuchnia - i jak na razie bez aktu ślubu. Fani pytają już w komentarzach, czy to tylko kwestia czasu. Co wy sądzicie?



