Blanka Lipińska wyjęła karty na stół - albo raczej je ukryła. Zapytana o ślub z Pawłem Baryłą, padła odpowiedź, która mówi o wszystkim: 'Nie będziecie tego wiedzieć'.
Ślub bez świadectwa, tylko papier
Blanka Lipińska i Paweł Baryła są razem od ponad czterech lat. Mieszkają wspólnie, podróżują dookoła świata (relację pokazali w serialu "(Nie)Poradnik Turystyczny"), ale jedną rzecz trzymają pod kluczem - status małżeństwa. I wygląda na to, że będzie to trwać.
W rozmowie z Kozaczkiem autorka trylogii "365 dni" wyjaśniła, dlaczego w ogóle rozważa ślub. Nie chodzi o uczucie czy romantyczną ceremonię. Chodzi o prawo. "Robimy to czysto jako umowę biznesową po prostu, bo tak jest skonstruowane polskie prawo" - powiedziała Lipińska. Para chce zabezpieczyć sprawy majątkowe i zapewnić sobie wzajemną ochronę prawną.
"Ja nie będę zmieniać nazwiska"
Ale tu zaczyna się intrygujące. Reporterka Plotucha zapytała wprost: czy już to zrobiliście? Odpowiedź brzmiała jak zagadka - bo Lipińska po prostu odmówiła ujawnienia faktów.
"Nie będziecie tego wiedzieć. Myślę, że nikt nie będzie w ogóle tego wiedział, nawet jeśli to się stanie. Ja nie zamierzam zmieniać nazwiska ani nikogo o tym informować" - wyjaśniła.
To oznacza jedno: jeśli ślub miałby miejsce, świat by się o tym nie dowiedział. Żadnej ceremonii, żadnych zdjęć, żadnych gratulacji od fanów. Tylko formalność u urzędnika, jeśli w ogóle.
Czeka na zmianę prawa
Lipińska przy okazji wbiła szpilę w system. Podkreśliła, że ideałem byłoby prawo umożliwiające parom heteroseksualnym zawarcie umowy partnerskiej bez małżeństwa. "Ja nie jestem parą jednopłciową. Jestem ewidentnie dwu, a i tak nie mogę być w związku partnerskim, a ja potrzebuję tylko niektórych rzeczy, które mi zapewnia ta ustawa" - mówiła.
Autorka "365 dni" czeka zatem na zmianę władzy lub przekonań prezydenta, by przepisy się zmieniły. Na razie - jeśli do ślubu dojdzie - będzie to umowa biznesowa, a nie świętowanie.
Co na to Baryła? Na razie milczy.
Zobacz na Instagramie








