Beata Sadowska wybrała sobie życie na dwa fronty. Dziennikarka, która rozmawiała z Jennifer Lopez i prowadziła flagowe programy na polskich stacjach, dziś szuka spokoju w górskiej wiosce we Francji - ale przyznaje, że francuskie zwyczaje do dzisiaj ją irytują.

Od MTV do wsi. Jak Sadowska zmieniła swoje życie

Beata Sadowska przez lata była jedną z najpopularniejszych twarzy polskiej telewizji. Pracowała dla MTV, TVN-u, Polsatu i TVP, a na łamach magazynu "Vivy!" przeprowadzała wywiady z międzynarodowymi gwiazdami. Dziś świadomie odeszła z tego świata - przynajmniej częściowo. Przeprowadziła się do górskiej wioski we Francji, gdzie szuka "resetu" od zawodowych obowiązków. Polska praca pozostała, ale teraz łączy ją z zupełnie innym trybem życia.

"Moja praca jest tutaj, moje życie zawodowe jest tutaj. Ładowanie baterii i reset na pewno są w górskiej wiosce" - opowiedziała Sadowska w rozmowie z Plejadą. Przyznała jednak, że utrzymywanie dwóch domów wymaga determinacji. "Jest to męczące, dużo od nas wymaga, ale jeśli otworzę okno i mam za nim zieleń albo taki śnieg, że można do ogrodu skakać z dachu, to warto."

Francuska mentalność? Nie do końca

Problemy zaczynają się, gdy Sadowska próbuje przyswajać sobie lokalne zwyczaje. Mentalność Francuzów okazała się dla niej wyzwaniem - zwłaszcza podejście do rozwiązywania problemów. "Różnic jest bardzo dużo, naprawdę jest ich bardzo dużo. To jest zupełnie inna mentalność. Jestem z takiego pokolenia, że wszystko można, że trzeba walczyć o swoje, a tam często się słyszy, że się nie da" - wyjaśniła.

Warte uwagi są także praktyczne absurdy francuskiego systemu edukacyjnego. Dzieci do 11. roku życia nie mają szkoły w środę, co zmusza rodziców do kompletnej reorganizacji harmonogramu. "Jeśli ktoś mi powie, że my narzekamy, to Francuzi sami o sobie mówią, że jest to ich sport - podobnie jak strajk" - skomentowała z dozą humoru.

Najciekawsze są jednak różnice kulinarne. Słodkie francuskie śniadania do dziś nie przypadły Sadowskiej do gustu. "Ja zdecydowanie wolę zjeść jajko na śniadanie, szakszukę czy jakiegoś fajnego tosta z awokado. Tam się nie podjada między posiłkami" - wyjawia.

Czy zostanie na stałe?

Sadowska nie zrezygnowała z kariery w Polsce, ale jasne jest, że francuska wioska stała się dla niej drugim domem. Pytanie, czy ta dwoistość będzie trwać, czy któregoś dnia dokona ostatecznego wyboru - tego nie wie nawet ona sama.