Bagi nie żartował, gdy pisał, że wyjeżdża pod studio czekać na Smaruja. Influencer rzeczywiście pojawił się na planie razem z Piotrem Kędzierskim, a co się tam zadziało, rozbawiło internautów do łez.

Bagi i Kędzierski zaplanowali "konsekwencję" dla Smaruja

Taniec Dominika Smaruja i Magdaleny Tarnowskiej w ostatnim odcinku "Tańca z gwiazdami" nie proszył o subtelność. Para pokazała na parkiecie sporo bliskości, co wzbudziło zainteresowanie nie tylko jurury, ale i obserwatorów z mediów społecznościowych. Mikołaj Bagiński, influencer i przyjaciel Tarnowskiej, postanowił zareagować w charakterystyczny dla siebie sposób - żartem.

"Jadę pod studio czekać na tego gagatka" - napisał pod zdjęciem pary, a jego wpis natychmiast zyskał popularność. Co ciekawe, Piotr Kędzierski, poprzedni taneczny partner Magdaleny, dołączył do zabawy. "Bagi, jak chcesz pogadać albo coś... masz mój numer" - zadeklarował były partner gwiazdy. I rzeczywiście - obaj chłopacy pojawili się razem.

Nagranie z auta rozbawiło fanów

Bagi udostępnił na swoim kanale nagranie, które rozwiewa wszelkie wątpliwości - on i Kędzierski rzeczywiście siedzieli w aucie i na żywo oglądali relację z odcinka. "Nie żartowałem mówiąc, że jadę pod studio" - wyjaśnił influencer w opisie filmu.

Na wideo słychać, jak Kędzierski zwraca się do Bagiego słowami: "Musisz jako mężczyzna coś z tym zrobić". To była zapowiedź tego, co miało przyjść. Chłopaki postanowili "podjechać" Dominika - w dosłownym sensie weszli nań w ciemności, by go pozornie nastraszyć w ramach konsekwencji za zbyt czułą choreografię.

"Nawet ja tak z nią w domu nie tańczę!" - wypalił w pewnym momencie Bagi, co sprowokowało salwę śmiechu. Na koniec cała ekipa, w tym Piotr Kędzierski, skandowała: "Smarujemy, smarujemy!" - a sam Bagi złożył Dominikowi gratulacje za taniec.

Internetowcy uważają, że całość wyszła niezwykle zabawnie. Okazuje się, że "zazdrość" Bagiego to była doskonała wymówka do wspólnej zabawy, która rozbawiła wszystkich zaangażowanych.