Karolina Łapińska mogłaby wrócić na ekrany. Tamara Arciuch powiedziała wprost, że propozycji by nie odrzuciła - ale tylko pod jednym warunkiem.
"Niania" zniknęła z ekranów w 2009 roku i od tamtej pory fani co jakiś czas wracają do pytania: czy serial kiedykolwiek powróci? Przy okazji reaktywacji innych kultowych produkcji - "Rancza" w TVP i "Awantury o kasę" w Polsacie - temat odżył ze zdwojoną siłą. Tamara Arciuch, która przez lata grała Karolinę Łapińską, postanowiła w końcu zabrać głos.
Arciuch: wszystko zależy od scenariusza
Tamara Arciuch nie zamknęła drzwi przed powrotem do serialu - ale postawiła jasny warunek. W rozmowie z serwisem Kozaczek przyznała, że bez przeczytania scenariusza nie podejmie żadnej decyzji. "Wszystko zależałoby od scenariusza" - powiedziała aktorka, zaznaczając, że propozycji na pewno nie odrzuciłaby z miejsca.
Arciuch chciałaby też wiedzieć, kto stanąłby za kamerą. Wprost zapytała, czy do projektu wróciłby reżyser Jerzy Bogajewicz - bo jeśli nie on, ktoś inny musiałby ją przekonać. To nie jest kapryśna diva. To aktorka, która po prostu wie, co może serial zepsuć.
"Czasami lepiej nie niszczyć" - Arciuch ostrzega przed nostalgią
Arciuch przyznała w rozmowie z Kozaczkiem, że do pomysłów reaktywacji dawnych hitów podchodzi z rezerwą. Jej zdaniem nie każdy powrót kończy się sukcesem - i bywa, że nowy sezon zostawia po sobie tylko gorzki posmak. "Ja nie wiem, czy jestem zwolennikiem. Czasami te powroty są udane, czasami nie. Czasami lepiej nie niszczyć czegoś, co było dobre i niech widz ma to w pamięci" - powiedziała aktorka.
Trudno się nie zgodzić. "Niania" to serial, który wielu widzom kojarzy się z konkretnym momentem życia - kanapą, piątkowymi wieczorami, zupełnie inną Polską. Takich rzeczy łatwo nie odtworzyć, nawet z tym samym obsadą.
Arciuch nie powiedziała ani definitywnego "tak", ani "nie". Powiedziała coś trudniejszego: że to zależy. I paradoksalnie to brzmi bardziej zachęcająco niż każde entuzjastyczne "oczywiście, wracamy!".
Czy producenci wezmą jej warunki pod uwagę? I czy Bogajewicz w ogóle chciałby wrócić do Wilkowyj - przepraszamy, do Maksa i jego domu? Na razie oficjalnych planów brak. Ale skoro sama Arciuch nie zamknęła tematu, fani mają prawo mieć nadzieję.



