Anna Lewandowska wraca do Barcelony za miesiąc. Nie to, że chciałaby tam zostać na zawsze - ale tym razem to nie sprawa serca, tylko mięśni. Trener fitness bierze udział w międzynarodowych zawodach Hyrox i przygotowania prawie ją załamują.
Dramat w siłowni. Anna się przełamuje
Anna Lewandowska od dwóch miesięcy próbuje ułożyć sobie życie w Stanach. Barcelona wciąż jednak żyje w jej głowie - tym razem jako punkt docelowy na mapie startów zawodowych. Za miesiąc wylatuje tam na zawody Hyrox, czyli jeden z najtrudniejszych wyścigów przeszkodowych na świecie.
Tyle że przygotowania są brutalne. W najnowszym nagraniu na Instagramie żona piłkarza rozprawiała się ze swoimi wątpliwościami: "Trenuję od prawie dwóch tygodni i powiem wam - jestem zmęczona" - wyznała szczerze. Dodała, że social media pokazują tylko błyszczącą stronę medalu: "Czasem to wszystko pięknie wygląda na Instagramie, jak jest dużo aktywności, biegania, treningu siłowego. Ale powiem wam, że taki zindywidualizowany plan daje w kość".
Trzecie miejsce w Warszawie. I co dalej?
Lewandowska nie idzie tam bez doświadczenia. Na warszawskich zawodach Hyrox razem z partnerem z Edan Studios zdobyła trzecie miejsce w swojej kategorii wiekowej. Ambicje? Bardzo wysokie. "Wokół Hyroxa dużo się dzieje i oczywiście ambicje są też wysokie" - stwierdziła.
W Chicago może liczyć na wsparcie zawodnika Hyrox Elite, do którego się zwróciła. Ale to nie wszystkie problemy.
Lodowata woda? Nie da rady
Ann wyznała też coś, co śmieszne i zarazem poważne. Zawodniczka, która biegnie po górach i robi "crazy rzeczy", ma swój Achillesowy pięty - lodowatą wodę. "Mogę robić wiele rzeczy: biegać, chodzić po górach, robić jakieś crazy rzeczy, wycieczki, tripy, ale wejść do lodowatej wody po saunie niestety nie jestem w stanie" - przyznała z humorem. Ice bath to standard regeneracji u elitarnych sportowców. U niej? Totalny challenge.
Co na to fani? Czy wierzą, że Anna przełamie się i wskaknie do lodowatej wody przed finałem?



