Anna Golędzinowska wyjechała do Medjugorie szukając nowego życia. W klasztorze poznała Michele Dotę - mężczyznę, którego siostry zakonne uparcie jej "rekomendowały". Ksiądz błagał ją na kolanach, żeby się nie żeniła. Nie posłuchała. Po pierwszej nocy poślubnej zrozumiała, że duchowny miał rację.
# Anna Golędzinowska o mrocznej tajemnicy męża. Ksiądz błagał ją przed ślubem
Anna Golędzinowska to polska modelka i prezenterka, która pod koniec lat 90. wyjechała do Włoch szukając nowego życia. Początki były brutalne - oszukano ją, zmuszona do pracy w nocnym klubie. Uciekła, zaczęła karierę w Mediolanie. Potem, szukając duchowego odrodzenia, trafiła do Medjugorie. Tam mieszkała we wspólnocie zakonnej. Tam poznała mężczyznę, który zmienił jej życie na zawsze.
Siostry zakonnice uparcie ją łączyły z nieznajomym
Golędzinowska w rozmowie z portalem Kozaczek ujawniła, jak poznała swojego przyszłego męża. Przylazł do klasztoru z wycieczkami młodzież - Michele Dota przywoził autobusy pielgrzymów. Jedna z sióstr zakonnych zaczęła ją łączyć z mężczyzną, powtarzając, że są dla siebie stworzeni. "Ja mówię: 'Co ty z nim nigdy w życiu'. Nie podobał mi się, ale ona tak mi w głowie mąciła, że w pewnym momencie mówię, no to może to ja jestem znowu, że wybrzydzam" - wspomina modelka.
Opierała się długo. Wreszcie zgodziła się spróbować. Po trzech latach razem opuściła klasztor.
Ksiądz uklęknął i błagał: nie wychodź za niego
Ale zanim do tego doszło, jeden z księży próbował ją powstrzymać. "Ksiądz próbował mnie ostrzec przed ślubem. Uklęknął przede mną i mówił: 'Ania, błagam Cię, nie wychodź za niego'" - opowiada Golędzinowska. Mieszkała jeszcze u sióstr zakonnych, żyła w czystości. Poszła do przełożonej i powiedziała jej o ostrzeżeniu duchownego.
Przełożona odpowiedziała jej słowami: "Ania, weź go, nie słuchaj, zwariował, jak on w ogóle może sobie pozwolić na coś takiego?". Modelka nie posłuchała księdza. Wyszła za mąż.
Po ślubie dowiedziała się, że duchowny miał rację
W noc poślubną odkryła pierwszą tajemnicę. Mąż od nastoletnich lat zmagał się z poważnym uzależnieniem od narkotyków. O tym wiedziała jego rodzina - ale nikt nie powiedział Annie. Przetrwała pięć lat trudnego małżeństwa, naznaczonego kłamstwem i bólem.
"No i tak się stało, że ja nie posłuchałam, a potem okazało się, że ten ksiądz miał rację" - przyznała gorzko w rozmowie z Kozaczkiem.
Historia Golędzinowskiej pokazuje, jak intuicja i ostrzeżenia bliskich mogą być ważniejsze niż naciski otoczenia. Modelka przetrwała kryzys i dziś otwarcie mówi o swoim doświadczeniu.
Co na to fani?
Opisana przez Golędzinowską sytuacja wzbudza refleksję - czy zawsze słuchamy głosu rozsądku, czy raczej wpływu otoczenia? Historia modelki to lekcja o tym, że czasem warto posłuchać niekomfortowych ostrzeżeń.









