Angelika Mucha zawitała do Pomponika ze zdumiającą wyznaniem. Siedemnaście koncertów Taylor Swift, prawie 30 tysięcy złotych i żadnych żalów. Dla influencerki to nie był szał, tylko strategia - zarówno biznesowa, jak i uczuciowa.

# Siedemnaście razy za Taylor Swift. Angelika Mucha rozliczyła się z fanami

Angelika Mucha nie ukrywała swojej obsesji. Przez ostatnie kilkanaście miesięcy relacjonowała na Instagramie i TikToku każdy wyjazd na koncerty Taylor Swift, budując wokół tego całą strategię content-ową. Siedemnaście razy wsiadała w auto, pociąg lub samolot, by znaleźć się na widowni The Eras Tour. Temat od początku wywoływał burzę w komentarzach - fani nie mogli uwierzyć w taką determinację.

Teraz influencerka postanowiła wreszcie odkryć karty. W rozmowie z reporterem Pomponika wyznała, że na wszystkie wydatki związane z tym przedsięwzięciem wydała 25-30 tysięcy złotych. Jeden z koncertów odbył się w Kanadzie, a sam ten wyjazd wciągnął z jej portfela około 7 tysięcy złotych.

Praca, pasja i ta sama trasa

Mucha obaliła mit, że to była zwykła szaleńczość fana. "Po pierwsze to jest częściowo też moja praca - relacjonowanie tego wszystkiego, nagrywanie 'get ready with me'. A poza tym jest to moją pasją" - wyjaśniła influencerka. Porównała to do oglądania ulubionego filmu wielokrotnie. "Ktoś może powiedzieć, że to jest ten sam koncert, ale ja to zawsze porównuję do tego, że jak ktoś ma swój ulubiony film, to też ogląda go więcej niż raz, bo lubi wracać do danych scen. Na koncertach jest tak samo. Mimo że to ta sama trasa, nie ma dwóch takich samych koncertów" - dodała.

Angelika miała też tego szczęście, że część koncertów odbyła się zaproszeniu różnych marek, z którymi współpracowała. Dzięki temu udało jej się obniżyć koszty - niektóre wejściówki dostała za darmo.

Zadłużenie czy inwestycja?

Pytanie, które teraz zadają fani - czy to było warte? Dla Muchy zdecydowanie tak. Jej kanały na mediach społecznościowych zyskały na tym nowych obserwatorów, a cały ten wątek stał się jednym z jej największych content-owych hitów ostatnich miesięcy. Influencerka obiecała fanom, że kiedyś dokładnie policzy wszystkie wydatki i podzieli się pełnym rozliczeniem.

Jedna rzecz jest pewna: Angelika Mucha dowiodła, że w czasach, gdy influencerzy muszą być kreatywni, by wyróżnić się w przepełnionym ekosystemie mediów społecznościowych, czasem warto postawić wszystko na jedną kartę. Nawet jeśli ta karta nosi imię Taylor Swift.