Alicja Majewska dorastała przy lampie naftowej w małej szkole pod Sandomierzem, gdzie jej ojciec był kierownikiem. To właśnie od niego odziedziczyła talent, ale przede wszystkim - zasadę, żeby nie pchać się tam, gdzie jej nie chcą. Zasada, którą zastosowała, gdy odkryła zdradę swojego pierwszego męża.
Dzieciństwo pod lampą naftowej
Alicja Majewska zawsze wspomina dzieciństwo z czułością. Wychowała się w Olbierzowicach koło Sandomierza, gdzie jej ojciec kierował szkołą. Mieszkali we wtedy niezelektryfikowanym rejonie - w dwóch czy trzech pokojach szkolnego budynku. "Lekcje odrabiałam przy lampie naftowej" - wyznała w rozmowie z magazynem "Kobieta i Życie". Muzyka była wokół niej od początku. Ojciec grał na skrzypcach i akordeonie, pięknie śpiewał - to on zaszczepił jej muzykalność. Choć próbowała uczyć się gry na fortepianie u miejscowego organisty, szło jej kiepsko. Muzyka przyszła jej z krwi i kości, a nie z ćwiczeń.
Pod koniec podstawówki rodzice przeprowadzili się pod Warszawę i chcieli zabrać dziewczynę ze sobą. Alicja rozpłakała się na samą myśl. Nie chciała opuszczać Wrocławia, dokąd wcześniej wysłała ją ciotka, by umieściła ją w szkole muzycznej. Wrocław stał się jej miastem.
Ojciec nauczył ją godności
W pierwszej miłości Alicja poznała lekcję od swojego ojca, którą nosiła w sobie całe życie. "Podkochiwałam się w jednym koledze. Nie dzwonił do mnie, nie przychodził, aż mnie korciło, żeby do niego pójść" - wspominała w wywiadzie dla "Zwierciadła". Ojciec widział jej cierpienie i spokojnie powiedział jej coś, co zmieniło jej życie: "Nikomu nie można się narzucać". "Cierpiałam, ale zachowałam godność" - przyznała po latach piosenkarka.
To właśnie tę zasadę zastosowała, gdy wyszła za Janusza Budzyńskiego - konferansiera, który namówił ją do porzucenia zespołu Partita i kariery solistki. Poślubiła go w 1972 roku. Przy nim czuła się bezpiecznie - otaczał ją troską. Jednak małżeństwo trwało zaledwie kilka lat.
Mąż miał romans, ona odeszła bez dramy
Gdy Majewska dowiedziała się, że Budzyński ma romans z inną kobietą, nie czekała. Pakowała walizki i odchodziła. "W myśl wpojonej mi przez tatę zasady, żeby nie pchać się tam, gdzie nas nie chcą" - wyznała w rozmowie z "Twoim Stylem". Była to odpowiedź doskonała - godna, stanowcza, bez dramatyzmu.
Po rozwodzie z Budzyńskim Alicja Majewska nigdy już nie związała się z żadnym mężczyzną. Skoncentrowała się na karierze - na piosence, którą kochała od dziecka, na scenie, gdzie poczuła się wolna. Najważniejszym mężczyzną w jej życiu pozostał zawsze ojciec - ten, który uczył ją przy lampie naftowej, że godność warta jest więcej niż każda miłość.
Co na to fani? Opowieść Majewskiej pokazuje, że czasem najlepsze lekcje życiowe dostajemy od rodziców, a nie od partnerów. Czy ty też masz taką zasadę, którą odziedziczyłaś od taty czy mamy?




