Miała 51 lat, dorobek z kilkunastu seriali i gabinet psychologiczny, do którego ustawia się kolejka. Aleksandra Woźniak postanowiła, że kamera już jej nie potrzebuje.
Widzowie znają ją z ról, które przez lata leciały w telewizji o każdej porze dnia - "Złotopolscy", "Plebania", "Daleko od noszy", "Szpital na perypetiach". Do tego "Barwy szczęścia" od 2014 roku. Aleksandra Woźniak miała pełny ekran i rozpoznawalną twarz.
A potem powiedziała: dość.
Psycholog zamiast aktorki
W 2020 roku Woźniak ogłosiła, że kończy z aktorstwem. Nie z powodu braku ról, nie przez żaden skandal. Po prostu od lat interesowała ją psychologia - i w końcu wzięła to na poważnie. Ukończyła kierunek na Uniwersytecie Humanistycznospołecznym SWPS, a już rok wcześniej, w 2019 roku, otworzyła własny gabinet.
Dziś prowadzi go aktywnie i regularnie pojawia się w mediach społecznościowych - nie jako gwiazda, lecz jako specjalistka. Dzieli się wiedzą z zakresu psychologii, komentuje tematy, które wcześniej kojarzyły się z nią wyłącznie przez pryzmat telenoweli. Wszystko wskazuje na to, że ta zmiana jej służy.
Trzy śluby, trzy razy od nowa
Zawodowo - sukces. Prywatnie Woźniak miała pod górkę.
Pierwszy ślub wzięła jeszcze podczas studiów. Małżeństwo przetrwało trzy miesiące. Drugi związek rozpadł się po kilku latach. Była też relacja z reżyserem Maciejem Ślesickim - i ta nie dała rady.
Od 2014 roku Woźniak jest z Szymonem Miszewskim. Podobno to właśnie przy nim znalazła stabilizację, której brakowało jej wcześniej.
Czy kobieta, która potrafi zostawić za sobą i ekran, i nieudane związki, i zacząć od nowa - nie jest przypadkiem bardziej interesująca niż jakakolwiek telewizyjna Kasia? Piszcie w komentarzach.




