Joanna Kołaczkowska odeszła w lipcu 2025 roku. Miała 59 lat i talent, który - zdaniem Adrianny Borek - nie ma w polskim kabarecie żadnego następcy.
Adrianna Borek nie owijała w bawełnę. W wywiadzie dla Kozaczka powiedziała wprost: Kołaczkowska była jedyna. I że ona sama nie dorasta jej do pięt.
To wyznanie robi wrażenie, bo Borek nie jest osobą, która łatwo rozdaje komplementy. A tu - pełna pokora.
"Ja nie mam jednej trzeciej jej talentu"
Kołaczkowska przez lata była jedną z niewielu kobiet, które naprawdę liczyły się na polskiej scenie kabaretowej. Borek przyznała w rozmowie z Kozaczkiem, że obserwowała ją z podziwem od dawna - do tego stopnia, że mimowolnie przejmowała jej gesty i miny.
Na scenie Kołaczkowska była przebojowa i pewna siebie. Prywatnie - zupełnie inna.
"Prywatnie widać było, jaka jest delikatna, wręcz nieśmiała. Moje z nią rozmowy były zawsze bardzo łagodne" - wspomina Borek w wywiadzie dla Kozaczka.
Ich relacja nie była przyjaźnią. Borek nie ukrywa, że to była jednostronna fascynacja.
"Ja byłam gdzieś tam w dalszym rzędzie. Nie byłam w jej najbliższym otoczeniu. To jest oczywiste, że ja leżę na podłodze, a ona stoi na piedestale" - mówiła Borek.
Rok po śmierci - wyrwa, której nic nie zapełni
Kołaczkowska zawiesiła karierę po tym, jak usłyszała diagnozę od lekarzy. Koledzy z Kabaretu Hrabi zorganizowali trasę z udziałem zaprzyjaźnionych artystów, z której dochód przeznaczono na jej leczenie. Nie pomogło. Artystka zmarła 17 lipca 2025 roku.
Borek nie ma złudzeń co do tego, czy ktokolwiek zajmie jej miejsce.
"Nie ma ludzi niezastąpionych - to jest nieprawda. Ona była jedyna i niepowtarzalna. Nikt jej nie zastąpi, to jest Joanna Kołaczkowska. Talent wypisany takimi kryształami, tego nie da się opisać. Kawał historii" - powiedziała w wywiadzie dla Kozaczka.
Borek wspomniała też pewien epizod z festiwalowych kulis - wzięła kiedyś udział w "Spadkobiercach" i, jak sama przyznaje, totalnie poległa. Kołaczkowska stała obok i nie powiedziała nic. Ten gest - milczenie zamiast oceny - Borek pamięta do dziś.
Czy polskiej scenie kabaretowej uda się wypełnić tę lukę? Sądząc po słowach Borek - raczej nie ma na to szans.



