PLOTUCH
Michał Wiśniewski zabrał głos po tym, jak potwierdził powrót do Mandaryny. Okazuje się, że pierwsza fala internetowego szaleństwa kompletnie go ominęła - i to dosłownie.
Wiśniewski tuż po opublikowaniu InstaStories z potwierdzeniem związku rzucił się w wir pracy. Gdy fala komentarzy zalewała sieć, on był już gdzie indziej.
Wiśniewski wie jednak, że przed nim trudniejsze zadanie niż ogarnięcie własnej skrzynki z powiadomieniami. Budowanie związku z osobą, z którą już raz mu nie wyszło, wymaga czegoś więcej niż dobrego humoru.
„Wiśniewski tuż po opublikowaniu InstaStories z potwierdzeniem związku rzucił się w wir pracy. Gdy fala komentarzy zalewała sieć, on był już gdzie indziej."
Pełna historia na plotuch.pl
CZYTAJ →