PLOTUCH
Prawie dwie godziny czekali na niego fani w Polkowicach. Smolasty zjawił się o 2:00 w nocy zamiast o 23:30 - i znowu posypały się tłumaczenia.
W ubiegły weekend Smolasty miał być gwiazdą Dni Polkowic na Dolnym Śląsku. Obok niego na scenie pojawili się Skolim oraz Kalwi i Remi.
Odpowiedź ze strony Smolastego przyszła szybko - w formie oficjalnego oświadczenia managementu. Agent wokalisty tłumaczył, że organizator od początku wiedział o wcześniejszym koncercie w Warszawie.
„Ale koncert Smolatego to żart nieśmieszny. (...) Już nie chodzi o spóźnienie dwie godziny, ale miał śpiewać długo, a trwało to może 40 minut"
Pełna historia na plotuch.pl
CZYTAJ →