PLOTUCH
Dziennikarka i Marek Kujawa mieli szczęście. Gdy kilkanaście kilometrów dalej szalała burza, oni spokojnie pili kawę z widokiem na morze. Byli przygotowani na najgorsze.
Kinga Rusin i jej partner Marek Kujawa spędzali październik na greckim raju. Wyspa Rodos miała być miejscem, w którym odnajdą to, co najcenniejsze - ciszę.
Nawałnice przeszły przez Rodos z całą mocą, ale z pewnością dla Rusin i Kujawy. Gdy kilkanaście kilometrów na północ szalały burze opisywane w światowych mediach, na terenie, gdzie przebywała para, padał zwyczajny des...
Choć sytuacja była poważna, para nie panikuje. Rusin przyznała, że wraz z Kujawą byli gotowi na każdy scenariusz, ale decyzja o ewakuacji nie była niezbędna.
„Mamy tu coś, co w naszych czasach jest bezcenne: ciszę i spokój"
Pełna historia na plotuch.pl
CZYTAJ →