PLOTUCH
Nie chciała drugiego ślubu - uważała, że papierek niczego nie gwarantuje. Ojciec miał inne zdanie i po jednej rozmowie wysłał gotówkę na wesele. A na ślub kościelny czekała czterdzieści lat.
Ewa Dałkowska poznała Andrzeja podczas wakacji w Bułgarii - mama wysłała ją tam w nagrodę za magisterium z polonistyki. On był architektem z artystyczną duszą, śpiewał Grzesiuka, pisał piosenki do kabaretu.
Po rozwodzie Dałkowska miała jedno głębokie przekonanie: drugi raz nie wychodzi za mąż. Papierek niczego nie gwarantuje - powtarzała.
„- wspominała w wywiadzie dla miesięcznika"
Pełna historia na plotuch.pl
CZYTAJ →