PLOTUCH
Psycholożka zdradzała w podcaście, jakie zasady obowiązywały w "Rozmowach w toku". Jedno niedopatrzenie skończyło się konsekwencjami finansowymi dla pracownika produkcji.
Aleksandra Sarna trafiła do "Rozmów w toku" właściwie przez przypadek, jako 26-letnia doktorantka. Jej promotorka zaproponowała ją do programu jako ekspertkę, a ten spontaniczny ruch zmienił całą jej karierę zawodową.
Sarna tłumaczyła, że ograniczenia wynikały z dwóch powodów - wizerunku, który chciano dla niej stworzyć, oraz technicznych możliwości sprzętu telewizyjnego tamtych lat.
Najbardziej szokującą historię Sarna zapamiętała sobie jednak najlepiej. Pewnego dnia przyszła do pracy w apaszce ozdobionej czaszkami - akcesorium, które diametralnie odbiegało od ustalonego dla niej wizerunku.
„To, jak ja byłam ubrana, to nie była moja decyzja. To była decyzja sztabu produkującego program 'Rozmowy w toku'"
Pełna historia na plotuch.pl
CZYTAJ →