Raz w roku pakują walizki i znikają na trzy dni. Bez córki, bez prób, bez kamer - tylko Włochy i oni dwoje. Hanna Żudziewicz mówi wprost: to ich sposób na to, żeby małżeństwo nie zmieniło się w logistykę.

Hanna Żudziewicz i Jacek Jeschke razem od blisko dekady, od 2024 roku małżeństwo - i na zewnątrz wygląda to idealnie. Tańce klasy S, trzy wygrane w "Tańcu z gwiazdami", córka Róża. Ale co napędza ten związek od środka? Para postanowiła powiedzieć to głośno.

"Zwykła polska rodzina" - i właśnie o to chodzi

Hanna Żudziewicz w programie "Miłość" przyznała, że klucz do ich szczęścia jest zaskakująco prosty: wdzięczność za to, co mają. Bez filozofowania, bez wielkich teorii.

"Wydaje mi się, że jeżeli jesteśmy skupieni na tym, co mamy, jesteśmy wdzięczni za to wszystko, to problemy schodzą na bok. Ja sobie ostatnio myślałam, że mamy po prostu takie zwyczajne życie. Wiadomo, że występujemy w telewizji, ale generalnie mamy zwyczajne. Jesteśmy taką zwykłą polską rodziną i chyba za to jestem najbardziej wdzięczna" - powiedziała Żudziewicz.

Jacek Jeschke dodał jednak, że coś jednak ich odróżnia od przeciętnej pary. "Przez tę artystyczną duszę czasami wchodzimy w relacje głębiej albo nie patrzymy po prostu na innych, tylko robimy to, co uważamy, tak jak chcemy" - stwierdził w tym samym programie.

Trzy dni we Włoszech. Bez dziecka, bez kompromisów

Hanna Żudziewicz ujawniła w programie "Miłość", że raz w roku para ucieka na kilka dni tylko we dwoje - najczęściej do Włoch. Krótko, ale intensywnie. I z pełnym zaangażowaniem.

"Pojedziemy na trzy dni, bo tylko na trzy dni możemy jechać, razem do Włoch, i to daje nam dużo inspiracji i do życia, i też dla siebie. To jest raz w roku, trzy dni tylko dla nas, ale dla nas to jest ważne" - powiedziała tancerka.

Co więcej, Hania przyznała, że na takie wyjazdy pakuje swoje najładniejsze ubrania - i to nie dla kamer, tylko dla męża. "Jak mamy wyjazd razem, to ja chcę też się czuć atrakcyjna dla swojego męża. Mój mąż chce pewnie się czuć atrakcyjny dla mnie. Wtedy jako artyści na pewno stawiamy też na to, żeby to wszystko było ładne" - wyjawiła.

Szczerość, z jaką mówią o swoim związku, robi wrażenie. Żadnego udawania, że wszystko gra samo z siebie - owszem, kochają się, ale też świadomie nad tym pracują. Trzy dni w roku to może nie brzmi jak rewolucja, ale dla pary z małym dzieckiem i intensywnym grafikiem to prawdziwy luksus.

Czy to przepis na idealne małżeństwo w show-biznesie? Fani pary są przekonani, że tak. A wy co myślicie - napiszcie w komentarzach.