Absolutna cisza. William minął dziennikarza bez słowa, nawet nie patrząc w jego stronę. Zdawał sobie sprawę, że pytanie dotyczy biografii wujka, i wybrał strategię milczenia - ale jego otoczenie mówi coś zupełnie innego.
William zignorowuje wujka Spencera
Książę William pojawił się wczoraj na oficjalnym wyjściu do londyńskiego ActOne Cinema. Zamiast rozmowy o kinie, jeden z dziennikarzy wypalił prosto z mostu: "Wasza Wysokość, co sądzisz o książce swojego wujka? Miałeś okazję już ją przeczytać?". Odpowiedź była wymowna - żadna. William po prostu przeszedł obok, niewzruszony, jakby słowa nie padły. Podobno nawet nie zwolnił kroku.
Biografia autorstwa hrabiego Charlesa Spencera, który wydał ją wczoraj, to jednak nie zwykła rodzinna opowieść. Zawiera szokujące zarzuty wobec króla Karola III - rzekomo miał powiedzieć zaraz po śmierci Diany: "Bez obaw, szybko o niej zapomnimy". Pałac Buckingham natychmiast się bronił, twierdząc, że "braterska żałoba może wpłynąć na osąd".
Wściekłość pod maską spokoju
Tak, William milczał publicznie. Ale według źródeł bliskich rodzinie królewskiej, następca tronu był w środku "wściekły do granic możliwości". Przez lata apelował o uszanowanie prywatności i pamięci po matce. A teraz jego własny wujek rozdrapuje stare rany tuż przed okrągłą rocznicą jej śmierci.
Co ciekawe - Harry miał zajać zupełnie inne stanowisko. Według słów samego Spencera w wywiadzie dla magazynu "People", młodszy syn Diany nie ma problemu z książką. Miał tylko zapytać wujka, czy nie ma w niej żadnych "kompromitujących haków" na jego temat. Spencer rzekomo zapewnił go, że może spać spokojnie.
To robi z całej sytuacji coś dziwnego - jeden syn milczy i dusi się wściekłością, drugi udziela błogosławieństwa. William trzyma się starej strategii: nie mówić, nie potwierddzać, liczyć, że skandal sam się rozwieje. Ale czy to wystarczy, gdy własna rodzina wyciąga na światło dzienne takie rzeczy?
Co myślisz - William powinien był odpowiedzieć dziennikarzu, czy słusznie wybrał milczenie?


