Centrum Warszawy kontra wioska pod Kaliszem. Mietek Szcześniak nie wybierał - wziął oba.
Jeden z najbardziej rozpoznawalnych głosów w Polsce od lat strzegł prywatności jak mało kto na polskim rynku muzycznym. Teraz sam uchylił rąbka tajemnicy - i wyszło z tego coś zaskakująco... normalnego.
Pół roku tu, pół roku tam
Mietek Szcześniak opowiedział w rozmowie z Kozaczkiem, że jego życie toczy się między dwoma zupełnie różnymi światami. Przez połowę roku mieszka w samym centrum Warszawy. Przez drugą połowę - na wielkopolskiej wsi niedaleko Kalisza.
„Ja podzieliłem życie tak, że mieszkam pół roku w Warszawie, w centrum, i pół roku na mojej wielkopolskiej wsi, w wiosce Kalisza, i to jest niedaleko Kalisza. Pozdrawiam Kalisz przy okazji. No i tam mam dom letni" - powiedział Szcześniak.
Na koncerty wciąż dojeżdża sam - bez szofera, bez świty. Ale to nie trasy go nakręcają najbardziej.
Ogród zamiast afterparty
Największą dumą piosenkarza jest ogród, który przez ćwierć wieku tworzył dosłownie z niczego. Puste pole zamieniło się w kwitnące miejsce, które - jak sam mówi - daje mu dziś więcej satysfakcji niż niejeden koncert.
„Znam się na drzewach świetnie i umiem się nimi opiekować. Z pustego pola zrobiłem kwitnący ogród. Po 25 latach jest cudnie" - przyznał artysta.
Brzmi jak człowiek, który wie, czego chce od życia. I wyraźnie to dostał.
Czy przepis Szcześniaka na spokój - miasto do pracy, wieś do życia - to coś, czego nam wszystkim brakuje? Piszcie w komentarzach.




