W piątek przegrała na parkiecie. W niedzielę wygrała miłość. Magdalena Soszyńska sama oświadczyła się Krzysztofowi - mężczyźnie, którego znała zaledwie od miesiąca.

Większość kobiet czeka na ukochanych z pierścionkiem w kieszeni. Magdalena Soszyńska odwróciła ten scenariusz do góry nogami - i wcale tego nie żałuje.

Odpadła z TzG w piątek, w niedzielę oświadczyła się obcemu

Był 2016 rok. Soszyńska kończyła właśnie swój ostatni sezon w "Tańcu z gwiazdami" - po latach na parkietach TVN i Polsatu, u boku Jacka Rozanka, Łukasza Garlickiego, Sławka Uniatowskiego i Andrzeja Krzywego. W piątek odpadła z programu. W sobotę i niedzielę pojechała na szkolenie z wystąpień publicznych do Gdańska. Prowadziła je nieznajomy mężczyzna - Krzysztof.

Nieznajomy, ale nie zupełnie. Miesiąc wcześniej Soszyńska trafiła na jego jednodniowy warsztat w Warszawie - i musiała wyjść w połowie, bo miała zajęcia taneczne. Ich pierwsza wymiana zdań to były jej przeprosiny za wyjście w trakcie. Nic wielkiego. A jednak coś zostało.

Po dwóch dniach gdańskiego szkolenia Magdalena weszła na scenę, żeby podziękować prowadzącemu. Ale zamiast standardowego "dziękuję, fajnie było" powiedziała coś, co zmroziło salę.

"Hej, Magda jestem, wyjdziesz za mnie? Chyba się zakochałam. Taka historia" - wspomina dziś ze śmiechem w wywiadzie dla Kozaczka.

Krzysztof oniemiał. Przez pięć minut. Potem odnalazł ją w tłumie i ogłosił: "odpowiedź brzmi: tak".

Koniec małżeństwa, początek nowego życia

Decyzja o oświadczynach nie wzięła się znikąd. Rok 2016 był dla Soszyńskiej przełomowy na każdym froncie. Rozpadło się jej małżeństwo z tancerzem Pawłem Michną. Rzuciła telewizję. Przeprowadziła się do rodzinnego Gdańska, gdzie otworzyła własną szkołę tańca. Jak mówi dziś, wszystko ułożyło się tak, jakby tak właśnie miało być.

W maju 2019 roku poślubiła Krzysztofa. Mają razem córkę. Tancerka od lat żyje z dala od show-biznesowych świateł - dziś zajmuje się czymś zupełnie innym niż parkiet.

Historia, którą opisuje jako "scenariusz na książkę czy film", zaczęła się od przeprosin za wyjście w połowie szkolenia. Końca - jak na razie - nie widać.

Fani Soszyńskiej pytają w komentarzach: gdybyś nie odpadła z TzG tamtego piątku, czy w ogóle byś pojechała na ten weekend do Gdańska? Co o tym myślisz - daj znać w komentarzach.