Anna-Maria Sieklucka usiadła przed kamerą i powiedziała rzecz, której wiele kobiet boi się przyznać nawet sobie w myślach. Że miłość do siebie, którą tak długo deklarowała, była nieprawdziwa.

Aktorka znana z ekranu pojawiła się w programie "halo tu polsat" u boku Kasi Cichopek i Macieja Kurzajewskiego. Rozmowa miała być lekka, poranna. Skończyła się na szczerości, która rzadko trafia do śniadaniowej telewizji.

"Myślałam, że jestem spełniona. A to była iluzja"

Sieklucka niedawno obchodziła urodziny i przy tej okazji opublikowała w mediach społecznościowych post, który ją samą zaskoczył. W studiu opisała, co w sobie odkryła: "Niedawno miałam urodziny i napisałam post, w którym zdałam sobie sprawę z tego, że miłość do siebie w moim przekonaniu wcześniej to była iluzja. Ja tak bardzo myślałam, że kocham siebie i jestem spełniona, i jestem taka szczęśliwa. A zdałam sobie sprawę z tego, że tak naprawdę dopiero się tego uczę, tej miłości do siebie" - mówiła w programie.

Dodała też, że zmieniła podejście do innych ludzi. Przestała oczekiwać, że będą zachowywać się tak, jak ona chce. "To jest trudne, w moim przekonaniu, żeby sobie to uświadomić, bo to jest taka niewygodna prawda na swój temat" - przyznała wprost.

Podcast zamiast terapii? Sieklucka mówi, co ją zmieniło

Aktorka prowadzi podcast "P.S. I LOVE YOU by Ama". Przyznała, że to właśnie rozmowy z gośćmi otworzyły ją na większą empatię. "Spotykając się z moimi gościniami i gośćmi, stykając się z ich emocjami, z ich historiami, we mnie się pobudziły jakieś takie większe pokłady empatii, bycia człowiekiem, bycia kobietą" - tłumaczyła.

Na koniec rozmowy dorzuciła zdanie, które brzmi jak mantra na trudniejsze dni: "My jesteśmy tym żeglarzem, który trzyma ster w dłoniach i to my nadajemy kierunek".

Łatwo powiedzieć. Trudniej w to uwierzyć o siódmej rano przy pierwszej kawie. Ale może właśnie o to chodzi - żeby próbować. Co myślicie o tym wyznaniu Siekluckiej? Dajcie znać w komentarzach.