Sandra Kubicka znowu nie kryje się przed fanami - tym razem pokazała moment ściągnięcia szwów po blefaroplastyce. Celebrytka przyznała z humorem, że do ideału jeszcze daleko: obrzęki wciąż przyciskają, a ona sama „wygląda jak dzwonnik z Notre Dame".
Sandi już bez szwów, ale obrzęki są brutalne
Sandra Kubicka nie zwalnia tempa w dokumentowaniu zabiegu korekty powiek. Po kilku dniach gojenia nadszedł długo wyczekiwany moment - ściągnięcie szwów. Modelka poinformowała fanów na Instagramie, że wyrusza do kliniki, a następnie pokazała sam proces zabiegu na swoim InstaStories.
Choć proces przebiega prawidłowo, Kubicka nie upiększa rzeczywistości. "Tu jeszcze przed ściągnięciem szwów. Siniaków może nie mam, ale mam bardzo duże obrzęki i wyglądam jeszcze jak dzwonnik z Notre Dame" - napisała z dystansem. Jej szczerość robi wrażenie - zamiast udawać, że wszystko jest perfect, pokazuje prawdę rekonwalescencji.
Na ostateczny efekt trzeba czekać
Sandi przyznała fanom, że to dopiero początek drogi do ideału. Na ostateczny rezultat zabiegu powinna czekać nawet pół roku. Tymczasem musi chodzić w specjalnych plasterkach, by rany się nie rozeszły, oraz regularnie chłodzić twarz. Wszystko przez uporczywe obrzęki - jej organizm ma skłonność do zatrzymywania wody, co wydłuża proces gojenia.
Modelka już wcześniej wyjaśniała fanom, dlaczego zdecydowała się na blefaroplastykę. "Pracuję swoim wizerunkiem" - mówiła. I rzeczywiście - od lat chętnie dzieli się kuluarami swoich metamorfoz z obserwatorami. Tym razem znowu pokazała, że celebryci to ludzie, którzy mają obrzęki, siniaków i czasem wyglądają komicznie w trakcie gojenia.
Fani Sandry od lat wiedzą - jeśli coś się dzieje w jej życiu, dowiedzą się o tym z pierwszej ręki. Czy tym razem jej szczerość i poczucie humoru znowu zachwycą obserwatorów? Komentarze pod postem powinny być zabawne.


