Sandra Hajduk nie ukrywa wdzięczności wobec Doroty Wellman. W programie 'Na osobności' prezenterka opisała swoją starszą koleżankę jako osobę, która zmieniła jej początek kariery w śniadaniówce - i to nie tylko merytorycznie.

Co między nimi zaszło na początku?

Kiedy Sandra Hajduk trafiła do 'Dzień Dobry TVN', Dorota Wellman była dla niej więcej niż koleżanką po fachu. W rozmowie z Szymonem Jedynakiem w programie 'Na osobności' Hajduk przyznała, że Wellman zwróciła jej uwagę na coś, co mogło zmienić jej całą karierę. "Ja nawet mam Dorotę wpisaną w telefonie jako 'Dorota logopeda'" - opowiadała ze śmiechem. "Jak trafiłam do 'DDTVN' to ona do mnie zadzwoniła i mówi: 'Ty jesteś świetna, ale natychmiast do logopedy, trzeba to szybko naprawić'. To była bardzo cenna uwaga" - wyjaśniała prezenterka.

Wyznanie Sandra było szczere - rada dotyczyła wady wymowy, którą sama sobie nie uświadamiała. Wellman nie owijała tego w bawełnę, ale Hajduk uznała tę szczerość za dar. "Dorota ma dla mnie dużo dobrych słów i budujących, ale one nie są plastikowe" - podkreślała.

Wsparcie, którego najbardziej potrzebowała

Relacja między dwiema prezenterkami to nie tylko rady zawodowe. Sandra opisała Wellman jako osobę, która była dla niej oparciem w najtrudniejszych momentach. "Jak ona mówi komplement to on nie jest 'no kochana, no cześć, ale fajnie wyglądasz', tylko to jest z serca mam wrażenie. I też miałam trudniejszy czas to ona była jedyną, no jedną z dwóch osób z mediów, z którą byłam cały czas na telefonie, która mnie cały czas budowała, nie zostawiała samej z myślami" - cieszyła się Hajduk w programie.

Dorocie Wellman nie zabrakło też słów uznania, gdy okazało się, że Sandra na stałe pozostanie w śniadaniówce. "Dorota się z nami nie cacka. Ona jest bardzo dobrą starszą ciut kumpelą, bardzo opiekuńczą, merytoryczną i od początku odkąd trafiłam do 'DDTVN' mogłam na Dorotę liczyć" - podsumowała prezenterka.

Wyznanie Sandry pokazuje, że za kulisami 'Dzień Dobry TVN' dzieje się więcej niż widać na ekranie. Wellman, znana z bezpośredniości i nietolerancji dla półmroków, okazała się dla młodszej koleżanki czymś więcej niż mentor - była oparciem, które potrzebowała.