Henio Majdan stał na dziedzińcu francuskiej szkoły i czuł, że mama i tata znikają za drzwiami. Sześciolatek, najmłodszy syn Małgorzaty Rozenek-Majdan (48 l.) i Radosława Majdana (54 l.), miał w tym momencie łzy w oczach - ale jego rodzice mieli znacznie gorzej.
Pierwszy dzień to dramat dla całej rodziny
Małgorzata Rozenek-Majdan w rozmowie z Plejadą opowiedziała o wzruszającym momencie, gdy jej najmłodszy syn pożegnał się z rodzicami na terenie szkoły. Edukacja zawsze była dla celebrytki priorytetem - wszystkich trzech synów kształci w tej samej francuskiej placówce.
"Troszkę mu rano bródka latała, więc nie ukrywam, że obiecaliśmy mu prezent" - wspomina mama Henia. "Zapewniłam go, że ten dzień szybko zleci, potem Radzio go odebrał, ogarnęliśmy prezent i spędziliśmy razem czas".
Rozenek-Majdan przyznaje z uśmiechem, że dla niej to było większe przeżycie niż dla syna. "Dla nas to było większe przeżycie niż dla Henia. Henio szczęśliwy, więc wszystko dobrze. Bardzo się wzruszyłam" - wyznaje szczerze.
Wszyscy Majdanowie we Francji
Henio dołącza do swoich dwóch starszych braci - Stanisława i Tadeusza - którzy już uczęszczają do tej samej szkoły. Starszy Stanisław studiuje w paryskim Institut français de la mode i prezentuje swoje awangardowe projekty mody. Tadeusz natomiast przygotowuje się do matury, którą w francuskim systemie zdaje w dwóch etapach.
"W ogóle ten okres jest dla nas szczególny. Tadek zaczął klasę maturalną, bo w naszej szkole klasa maturalna trwa dwa lata. W tym roku zdają pierwsze egzaminy, a w przyszłym roku zdają już te ostatnie egzaminy maturalne" - tłumaczy mama chłopców w wywiadzie dla Plejady.
Celebrytka nie kryje dumy z faktu, że jej synowie wybierają międzynarodową ścieżkę edukacji. "Stasiek już kolejny rok na studiach, gdzie mają staże, a Henio do szkoły. Oficjalnie nie mamy już w domu przedszkolaka" - podsumowuje zmianę, jaka zaszła w domu Majdanów.
Koniec epoki przedszkolaka
Henio skończył sześć lat w czerwcu i został zapisany do zerówki (odpowiednika pierwszej klasy w systemie francuskim). Chociaż chłopiec miał już okazję poznać budynek szkoły wcześniej, pożegnanie na dziedzińcu okazało się dla niego trudnym momentem.
Rozenek-Majdan nie ukrywa, że każdego roku emocje podczas takich chwil są coraz silniejsze. "Dla nas to ogromne przeżycie. To jest taki nowy krok w tym systemie. Część przedszkolna jest jakby na dole budynku, więc tam możemy odprowadzić dziecko, możemy je rozebrać, wejść, towarzyszyć do klasy. Ten etap już się zakończył" - wyjaśnia, czym różni się nowy etap edukacji syna.
Na szczęście drugi dzień szkoły przebiegł już znacznie lepiej. "Dzisiaj już poszedł z radością szkoły" - cieszy się mama Henia. "Bardzo się wzruszyłam. W ogóle z każdym rokiem wzruszam się coraz bardziej".
Czy Twoje dzieci też miały trudny pierwszy dzień szkoły? Dziel się wspomnieniami w komentarzach!



