Monika Richardson przerwała milczenie na temat Katarzyny Zielińskiej i powrotu 'Europy da się lubić'. W podcaście wyznała, że nie dostała nawet zaproszenia na premierę - i zaczęło się.
Monika Richardson nie mogła dłużej gryzć się w język. Kiedy na antenie TVP powróciła 'Europa da się lubić' z Katarzyną Zielińską w roli prowadzącej, Richardson milczała miesiącami - aż do wczoraj. W swoim podcaście 'PrzełoMY' nagle wypalił, co ją boli.
Richardson przerwała milczenie w podcaście
Monika Richardson, która przez lata prowadziła 'Europę da się lubić' na TVP (2003-2008 i krótko w 2019), długo wstrzymywała się od komentowania zamiany. Kiedy jednak usłyszała słowa Ilony Łepkowskiej o braku dystansu w telewizji publicznej, nie wytrzymała. "Siedzę tutaj i trzymam język za zębami, ale już mi jest coraz trudniej" - powiedziała w najnowszym odcinku podcastu 'PrzełoMY'. Chodziło o fakt, że Katarzyna Zielińska zastąpiła ją na stanowisku prowadzącej.
"Nie dostałam zaproszenia nawet na przyjście jako gość. W ogóle nikt do mnie nie zadzwonił" - emocjonowała się Richardson. Miała okazję skrytykować poprzedniczkę, ale zdecydowała się tego nie robić. "Mogłabym teraz stroić fochy i zacząć opowiadać, jaka Kasia Zielińska jest głupia, ale po co?" - pytała retorycznie.
Gdzie się podziała ta miłość sprzed kilku miesięcy?
Zaskakujące jest, jak bardzo zmienił się ton Richardson. Jeszcze kilka miesięcy temu, w grudniu, mówiła zupełnie co innego. Wówczas twierdziła, że nie liczy na powrót do TVP i nie czeka na ten telefon, bo kilka razy skrytykowała publiczny nadawcę. Wydawało się, że Richardson pogodził się już z tym, że nowy rozdział 'Europy da się lubić' będzie pisać ktoś inny.
Tymczasem Katarzyna Zielińska, zapytana o relacje z Richardson, zapewniała niedawno media, że panie się znają i kibicują sobie. "Absolutnie nie ma możliwości nas poróżnić. Znamy się z Moniką, ale nie było szansy na spotkanie" - mówiła Zielińska. Po tym, co wypalił Richardson w podcaście, ta deklaracja może okazać się naiwna. Czy między nimi dojdzie do otwartego konfliktu? Na razie Richardson wybrała formę pośrednią - wyrażyła rozczarowanie poprzez podcast, bez personalnych ataków.
Co ciekawe, Richardson sama przyznała, że nie będzie oceniać Zielińskiej jako prowadzącej. Ale brak zaproszenia nawet jako gość na premierę programu, którego była twarzą przez lata - to wyraźnie ją zabolało. TVP milczy na ten temat.
Materiał przygotowany przez redakcję z wykorzystaniem narzędzi automatyzacji.