Ralph Kaminski opuścił scenę i pojechał do domu. Nie czekał ani chwili - miał pożegnać osobę, która towarzyszyła mu przez całe życie. W czwartek zmarła jego ukochana ciocia Helena, najstarsza osoba w rodzinie wokalisty.
Prosto ze sceny do rodzinnego Jasła
Ralph Kaminski nie mógł czekać. Zaraz po jednym ze swoich ostatnich koncertów wsiadł w samochód i pojechał do Jasła - miasta, które zawsze zajmowało szczególne miejsce w jego sercu. Czekała go tam najtrudniejsza wizyta.
Ciocia Helena miała 92 lata. Była najstarszą osobą w rodzinie Ralpha, najmłodszą siostrą babci wokalisty. Przez dziewięć dekad patrzyła, jak dorastają kolejne pokolenia. Wczoraj odeszła.
"Umieściłem jej imię w piosence"
O śmierci cioci artysta poinformował fanów na Instagramie - w wpisie pełnym bólu, ale i miłości. "Wczoraj prosto ze sceny pojechałem do rodzinnego Jasła, by dzisiaj pożegnać naszą kochaną ciocię Helenkę" - napisał Ralph.
Nie ukrywał, co czuje. "Będzie mi i nam jej ogromnie brakować. Była naszym światełkiem, które od czwartku świeci na niebie, a w Jaśle kolejny pusty dom" - czytamy w poście.
Ralph zdradził też szczegół, który pokazuje, jak ważna była dla niego ciocia. "Umieściłem jej imię w piosence 'Krystyna'" - ujawnił wokalista. Do wpisu dołączył zdjęcia cioci Heleny z czasów lepszych i fotografię z uroczystości pogrzebowych.
Pod postem natychmiast pojawiły się setki komentarzy od fanów i znajomych. Wszyscy przekazywali wyrazy współczucia Ralphowi i jego rodzinie.
Jasło w sercu Ralpha
To nie pierwszy raz w ostatnich tygodniach, gdy Ralph wraca do rodzinnego miasta. Latem wokalista współprowadził program "Dzień dobry TVN", gdzie - obok Norbiego, Tatiany Okupnik i Barbary Kurdej-Szatan - sprawdzał się w nowej roli. Podczas pracy ze stacją uczestniczył też w wakacyjnym cyklu poświęconym Jaśle.
Showman pokazywał widzom ulubione miejsca swojego miasta, spotkał się ze swoją pierwszą nauczycielką śpiewu, a nawet zorganizował lokalny konkurs talentów. Każdy, kto go obserwuje, wie: Jasło to dla niego coś więcej niż miasto na mapie. To dom.
Tym bardziej boli, że tym razem musiał tam pojechać w takich okolicznościach.




