Maffashion ma problem, który zna każda influencerka po trzydziestce z dzieckiem na ręku: kiedy przestaje być marką, a zaczyna być mamą? My mamy zdanie. I nie jest ono oczywiste.

Bastian urodził się. Internet chciał wszystko

Kiedy 10 września 2020 roku Julia Kuczyńska urodziła syna, internet natychmiast zażądał swojej porcji. Zdjęć, relacji, storiesów ze szpitala, imienia, wagi, długości. Tak działa ten biznes - obserwujący czują, że im się należy. I tu zaczyna się kontrowersja, o której chcemy dziś powiedzieć wprost.

Kiedy więc pojawiło się dziecko, część obserwujących uznała, że Bastian jest po prostu kolejnym rozdziałem tej opowieści. Naszym zdaniem - i tu się z nimi nie zgadzamy - to błędne myślenie.

Granica, której influencerzy nie lubią wyznaczać

Julia w wywiadach mówiła, że chciałaby mieć więcej dzieci. To są informacje, które sama zdecydowała się upublicznić - i to jest jej prawo. Problem pojawia się po drugiej stronie: kiedy fani i media zaczynają oczekiwać, że dziecko influencerki jest z definicji publiczne.

My w Plotuchu piszemy o gwiazdach. Codziennie. Ale jest różnica między komentowaniem wyborów dorosłego człowieka, który świadomie buduje publiczny wizerunek, a roztrząsaniem życia jego kilkuletniego dziecka, które na nic się nie zgodziło.

Ale nie wszystko jest takie piękne

Prawda jest taka, że model biznesowy influencera oparty na „autentycznym życiu" ma wbudowaną sprzeczność. Im więcej pokazujesz, tym większy zasięg. Im większy zasięg, tym wyższe stawki za współpracę. Dziecko w kadrze to nie tylko mama z synkiem - to też content, który konwertuje.

Nie mówimy, że Maffashion to robi źle albo że robi to celowo. Mówimy, że cały ekosystem influencer marketingu w Polsce jest zbudowany tak, że to napięcie jest nieuniknione. I że warto o tym mówić głośno, zamiast udawać, że każde zdjęcie z dzieckiem to po prostu „podzielenie się radością macierzyństwa".

Nasz werdykt

Rozmowa o tym, gdzie kończy się prawo fanów do wiedzy o dzieciach influencerów, dopiero się w Polsce zaczyna. I dobrze, że się zaczyna - bo za kilka lat Bastian będzie miał dostęp do internetu i sam zobaczy, co o nim pisano, zanim nauczył się chodzić.