Maffashion nie potrzebuje naszej obrony. Ale zasługuje na rzetelny komentarz - bo w erze influencerek, które sprzedają idealne życie, Julia Kuczyńska zrobiła coś niemodnego: powiedziała prawdę.

Komentarz Plotucha: Maffashion i cena szczerości

Julia Kuczyńska zaczęła w 2009 roku od bloga modowego. Wtedy "szafiarka" to było jeszcze słowo z przymrużeniem oka - coś między hobby a fanaberią. Dziesięć lat później odebrała tytuł Influencerki Dekady na gali See Bloggers. Nie za to, że miała najładniejsze zdjęcia. Za to, że przetrwała.

Co ją wyróżnia na tle reszty?

W 2020 roku urodziła syna Bastiana - 10 września, razem z Sebastianem Fabijańskim. I tu zaczyna się ta część historii, której większość influencerek by nie opowiedziała. Rozstanie, samodzielne macierzyństwo, niania jako konieczność, nie luksus. Mniej czerwonych dywanów, mniej współprac. Więcej Bastiana.

W 2022 roku media opisywały, że macierzyństwo spowodowało u niej ograniczenie liczby współprac i rzadsze pojawianie się na czerwonym dywanie. Nie "pozwoliło skupić się na tym, co ważne" - po prostu ograniczyło. Różnica jest kolosalna i doceniamy, że Kuczyńska tę różnicę rozumie.

W styczniu 2023 roku powiedziała w rozmowie z Glamour coś, co w ustach influencerki brzmi niemal rewolucyjnie: że nigdy nie chciałaby drugi raz przeżywać ciąży i macierzyństwa w taki sam sposób. Żadnego "to był najpiękniejszy czas w moim życiu". Żadnego filtra.

W 2021 roku mówiła z kolei, że była gotowa na macierzyństwo i wszystkie związane z nim troski - i że syn przyniósł jej szczęście. Brzmi jak sprzeczność z tym, co mówiła później? Naszym zdaniem nie. To dojrzałość, nie rebranding.

Dlaczego to kontrowersyjne?

Bo influencer market w Polsce wciąż nagradza idealizację. Sponsorowane posty o "naturalnym macierzyństwie" przy pełnym zapleczu finansowym i ekipie do zdjęć. Tymczasem Kuczyńska przyznała, że korzysta z niani - i nie zrobiła z tego ani powodu do wstydu, ani do chwały. Po prostu fakt.

Naszym zdaniem to jest właśnie ten rodzaj szczerości, którego brakuje w polskim influencer businessie. Nie performatywna wrażliwość na Instagramie. Nie płacz przed kamerą po to, żeby wzrosły zasięgi. Konkretna informacja: rozstałam się, wychowuję dziecko sama, ograniczyłam pracę, nie chcę kolejnego dziecka.

Można się z nią nie zgadzać. Można uważać, że za mało mówi, albo za dużo. Ale nie można powiedzieć, że udaje.

Nasza ocena

Maffashion nie jest bez skazy. Żaden influencer nie jest. Ale w branży, gdzie każda trudna decyzja zamienia się w content o "przełomowym momencie w życiu", Julia Kuczyńska robi rzecz rzadką: traktuje swoich obserwatorów jak dorosłych ludzi.

To wystarczy, żebyśmy napisali ten tekst. Co wy na to?