Powiedzmy to wprost: Edyta Górniak to najlepszy głos, jaki Polska kiedykolwiek wyeksportowała. I właśnie dlatego boli nas to, co obserwujemy od kilku lat.
Górniak 2020-2026: koncerty, wywiady, żadnego albumu
Edyta Górniak od co najmniej pięciu lat nie wydała nowego albumu studyjnego - i nie zapowiada, że to się zmieni. Fakty są proste: w polskich źródłach nie ma śladu nowej płyty z lat 2020-2025. Jest za to świąteczny album "My Favourite Winter", o którym artystka opowiadała w grudniu 2024 roku w RMF Classic. Są festiwale, wywiady, nostalgiczne rocznice.
W czerwcu 2025 roku w Opolu Górniak ogłosiła, że wykona "To nie ja" po raz ostatni. Symboliczny gest - pożegnanie z jednym z największych hitów kariery. Przy okazji świętowała 30-lecie albumu "Dotyk", który właśnie dostał status pięciokrotnej Platyny. Piękne. Wzruszające. I jednocześnie trochę smutne - bo świętujemy przeszłość, nie teraźniejszość.
W tym samym czasie Górniak powiedziała wprost, że nie myśli o nagraniu nowego albumu i woli skupić się na pojedynczych produkcjach. Doceniamy szczerość. Ale nie ukrywajmy - to nie jest wiadomość, na którą czekali fani.
Artystka na własnych warunkach - i to jest OK, ale...
Rozumiemy Edytę Górniak. Naprawdę. W 2023 roku udzielała wywiadów, w których poruszała temat presji oczekiwań i tego, jak show-biznes zmienił jej charakter. Mówiła o tym, że nie musi już nikomu niczego udowadniać. To dojrzałe podejście i szanujemy je w stu procentach.
Ale właśnie dlatego piszemy ten tekst. Bo Górniak na własnych warunkach to wciąż Górniak - kobieta z głosem, który zatrzymuje oddech. I kiedy widzimy ją na scenie w Opolu czy na Polsat Hit Festiwalu 2025, wiemy jedno: ona wciąż może. Wciąż chce. Wciąż wzrusza.
Czemu więc nowe piosenki - nie albumy, nie trasy, zwykłe nowe piosenki - pojawiają się tak rzadko?
Naszym zdaniem: Polska zasługuje na więcej
Nie jesteśmy tu po to, żeby rozliczać artystów z harmonogramu. Ale jesteśmy tu, żeby mówić głośno to, co fani szepczą między sobą od lat.
Górniak ma pięćdziesiąt kilka lat, głos w doskonałej formie i - jak sama przyznaje - chęć działania na własnych warunkach. I co z tym robi? Świętuje trzydziestolecie, żegna się z hitami i udziela wywiadów o przeszłości.
Szanujemy każdy jej wybór. Ale pozwólcie, że powiemy to raz, głośno: Polska scena muzyczna potrzebuje nowej Edyty Górniak - nie tylko tej z 1995 roku. Bo ta z 2025 roku brzmi równie dobrze. Może nawet lepiej.
Co wy na to? Czekalibyście na nową płytę Górniak? Dajcie znać w komentarzach.


