Naszym zdaniem Doda to najbardziej skomplikowany przypadek w historii polskiego show-biznesu. Nie dlatego, że jest kontrowersyjna - bo kto nią nie jest. Ale dlatego, że przez ćwierć wieku udaje jej się być jednocześnie wszystkim: gwiazdą, skandalistką, ofiarą, sprawczynią i - wbrew zdrowemu rozsądkowi - wciąż artystką z platynowymi płytami.
Doda 2022: potrójna platyna i dowód, że muzyka wciąż działa
W październiku 2022 roku ukazała się „Aquaria" - czwarty album studyjny Dody, wydany przez Universal Music Poland. Płyta zdobyła status 3× platynowej według ZPAV. To nie przypadek i nie sentyment fanów. To twarda liczba sprzedaży i streamów, która mówi więcej niż jakikolwiek komentarz.
My w Plotuchu nie będziemy udawać, że tego nie widzimy. Kiedy artystka po latach przerwy wraca z materiałem i natychmiast bije rekordy certyfikatów - to jest sukces muzyczny. Kropka. Można nie lubić Dody, można mieć do niej tysiąc zastrzeżeń - ale „Aquaria" sprzedała się lepiej niż płyty wielu artystów, którzy nigdy nie trafili na pierwsze strony gazet z powodów innych niż muzyka.
2025: wyroki, grzywny i biologiczna bzdura roku
I tu zaczyna się ta druga Doda - ta, która skutecznie niszczy narrację o triumfującym powrocie.
W styczniu 2025 roku sąd prawomocnie skazał ją na rok więzienia w zawieszeniu oraz grzywnę 100 tysięcy złotych. Sprawa dotyczyła wydarzeń z 2016 roku - zlecenia zastraszania i szantażowania byłego partnera Emila Haidara. To nie plotka, nie spekulacja fanów. To prawomocny wyrok.
W tym samym roku UOKiK nałożył na nią karę 191 523 zł za nieoznaczanie reklam w mediach społecznościowych. Prokuratura Rejonowa Warszawa Śródmieście-Północ badała z kolei sprawę reklamowania przez nią suplementów diety i jej wypowiedzi o Hashimoto. Na deser: nominacja do plebiscytu „Biologiczna Bzdura Roku 2025" za słowa o chorobach tarczycy.
To dużo jak na jeden rok. Bardzo dużo.
21,5 miliona interakcji - i co z tego wynika?
A jednak - i to jest sedno naszego komentarza - Doda kończy 2025 rok jako jedna z najbardziej angażujących polskich artystek online. Według danych opublikowanych przez proto.pl miała w tym roku 21,5 miliona interakcji w mediach społecznościowych. Królowa sociali, jak to ujęto.
I tu właśnie leży paradoks, który nas - jako redakcję - naprawdę niepokoi. Bo co to mówi o nas, odbiorcach? Że wyrok sądu, kara UOKiK i nominacja do nagrody za szerzenie medycznych bzdur... nie tylko nie szkodzą, ale być może napędzają zasięgi?
Nie chcemy moralizować. Ale chcemy powiedzieć wprost: jeśli Doda ma 21,5 miliona interakcji w roku, w którym zbiera wyroki i grzywny - to nie jest jej problem. To jest nasz wspólny problem, jako publiczności.
Nasza opinia: fenomen, który wymaga odwagi, żeby go ocenić uczciwie
Doda przez ponad dwie dekady udowadniała, że potrafi robić muzykę. Potrójna platyna za „Aquarię" to fakt. Pojednanie z Justyną Steczkowską w 2020 roku pokazało, że potrafi też odpuścić dawne konflikty - i to publicznie, na żywo.
Ale prawomocny wyrok, grzywny regulatorów i zarzuty o dezinformację zdrowotną to nie są „skandale" w rozumieniu tabloidowym. To realne konsekwencje realnych działań.
Naszym zdaniem Doda to artystka, która swoją karierę muzyczną dawno już uzupełniła o drugi, równoległy projekt - projekt pod tytułem „Doda jako zjawisko medialne". I ten drugi projekt działa sprawniej niż kiedykolwiek. Problem w tym, że coraz trudniej oddzielić jedno od drugiego.
Czy to jest kariera? Tak. Czy to jest kariera, z której powinniśmy być dumni jako branża i jako widzowie? Naszym zdaniem - niekoniecznie. I dobrze jest to powiedzieć głośno.



