Przez ponad dwie dekady Doda robiła wszystko, żeby o niej mówiono. I mówiono. Czasem o muzyce, częściej o sądach, suplementach i byłych partnerach. My w Plotuchu postanowiliśmy usiąść, odetchnąć i powiedzieć wprost: ta historia jest bardziej skomplikowana, niż wygląda z nagłówków.

Zacznijmy od faktów, bo są naprawdę imponujące

Doda ma na koncie jedną potrójnie platynową płytę, cztery platynowe i pięć złotych - to nie są liczby, które się wymyśla przy kawie. Do tego dwie Europejskie Nagrody Muzyczne MTV i dwanaście statuetek Viva Comet Awards. Jej czwarty solowy album studyjny "Aquaria" ukazał się w 2022 roku, poprzedzony "Dorotą" z 2019. Mało który polski artysta utrzymuje taką regularność wydawniczą przez ćwierć wieku. Muzycznie - naszym zdaniem - Doda nigdy nie była problemem.

Ale potem jest ta druga strona

W 2021 roku Doda produkowała film "Dziewczyny z Dubaju", który niemal natychmiast wciągnął ją w publiczną burzę - krytykę ze strony środowiska sex workerek, zarzuty o uproszczony obraz rzeczywistości. W marcu 2024 roku zapadł nieprawomocny wyrok skazujący ją na rok więzienia w zawieszeniu na dwa lata i 100 tysięcy złotych grzywny. Obie strony się odwołały. W styczniu 2025 roku warszawski Sąd Okręgowy oddalił apelacje i wyrok się uprawomocnił. Równolegle w maju 2025 roku Główny Inspektorat Farmaceutyczny złożył zawiadomienie do prokuratury w związku z promocją przez Dodę suplementów diety - media opisywały, że artystka miała sugerować zastępowanie nimi leków w leczeniu Hashimoto.

Nasz werdykt: to nie jest prosta historia

Chcielibyśmy napisać, że Doda to ofiara systemu albo że sama jest sobie winna. Ale żadna z tych narracji nie jest uczciwa. Co wiemy na pewno? Że w 2022 roku trybunał przyznał jej rację w sprawie dotyczącej wolności słowa i zasądził 10 tysięcy euro odszkodowania - czyli Doda potrafi wygrywać. Że jej dyskografia to twarda robota, nie tylko medialne szumy. I że jednocześnie decyzje takie jak promocja suplementów przy poważnej chorobie tarczycy to już nie jest kwestia wizerunku - to kwestia odpowiedzialności wobec setek tysięcy obserwujących.

Naszym zdaniem polska popkultura ma problem z rozróżnieniem między artystą a marką. Doda dawno przestała być tylko piosenkarką - stała się produktem, który żywi się każdą kontrowersją. I tu leży sedno: czy to jej wina, czy nasza? Bo to my klikamy, komentujemy i oglądamy. My w Plotuchu też. Piszemy o niej dziś, bo wiemy, że przeczytacie. Przynajmniej jesteśmy w tym szczerzy.

Jedno jest pewne: Doda nie jest już tylko gwiazdą pop. Jest testem na to, ile polska publiczność potrafi udźwignąć w jednej osobie naraz - talent, skandal, wyrok i suplement na Hashimoto. Jak na razie udźwiga sporo.

A wy? Piszcie w komentarzach, co sądzicie o tej karierze.