Piotr Rogucki zdradził prawdę o swojej pracy w 'Must Be the Music'. Choć wspomina ten czas dobrze, wciąż przyznaje - telewizja go pochłaniała na maksa.
Piotr Rogucki przez cztery edycje "Must Be the Music" zasiadał za jurorskim stołem obok Olgi "Kory" Jackowskiej, Elżbiety Zapendowskiej i Adama Sztaby. Artysta oceniał uczestników, ale dziś już nie wraca do podobnych projektów.
Dlaczego Rogucki pożegnał się z telewizją?
Piosenkarz w rozmowie z Filipem Borowiakiem na łamach podcastu "Lustra" szczerze przyznał, że łączenie muzyki z pracą w telewizji było dla niego wyczerpujące. "To był bardzo trudny czas dla mnie, bo praca w telewizji na pełen etat w programie rozrywkowym - mimo że masz 12 odcinków czy tam 10 - to jest to praca non stop. Jest to tak wyczerpujące, że tak naprawdę wszystko jest podporządkowane temu programowi" - wyznał.
Rogucki podkreślił, że mimo wszystko cieszył się z udziału. "Cieszę się, że wziąłem w tym udział, ale miałem konkretne powody, żeby w tym wziąć udział też" - dodał artysta. Choć nie precyzował, jakie to były powody, jasne było, że format telewizyjny ostatecznie go nie satysfakcjonował.
Popularność ze zaskakującym twarzą
Udział w popularnym programie przyniósł Roguckiemu ogromną rozpoznawalność, ale niekoniecznie tę, na którą liczy artysta. "Ja miałem takie spotkania na stacjach benzynowych, na przykład: 'Synu mój' - krzyczy matka do dziecka - 'zrób sobie zdjęcie z tym panem, bo on siedział koło Kory'. No więc to jest ten typ popularności" - wspomniał z uśmiechem.
Dziś Rogucki jest kategoryczny: nie zamierza już wracać do formatów rozrywkowych. "Telewizja to nie jest świat dla mnie. Ja mogę występować w serialach, w filmach, dobrych najlepiej, ale nie uczestniczę w programach rozrywkowych albo formatach telewizyjnych" - podsumował rozmowę.
Artysta znany z zespołu Coma i solowej kariery skupia się na muzyce i projektach filmowych. Jego stanowcze słowa pokazują, że doświadczenie z "Must Be the Music" nauczyło go, że nie każda popularność jest warta poświęcenia.




