Peja siedział w studiu Bogdana Rymanowskiego i otworzył szufladę z sekretami. Opowiedział, jak napisał list do prezydenta, co go do tego zmotywowało, i co się działo za zamkniętymi drzwiami Kancelarii.
Dlaczego Peja napisał list do głowy państwa?
Wszystko zaczęło się od Facebooka. Raper, który od ponad 30 lat jest aktorem sceny hip-hopowej, czuł, że komentowanie sytuacji w mediach społecznościowych to za mało. W podcaście Bogdana Rymanowskiego ujawnił, co go do tego skłoniło.
"To była ta faza, kiedy ja wszedłem mocno w komentarz na temat działań Izraela. Stwierdziłem, że pisanie na Facebooku to jest już za mało" - wyznał Peja. Raper twierdzi, że inspiracją był dla niego mężczyzna z Tczewa, który zwrócił się do lokalnych władz o unieważnienie współpracy między tym miastem a izraelskim miastem.
Punktualnie: Peja dowiedział się o zakupie radarów od Izraela przez ówczesnego ministra obrony Kosiniaka-Kamysza. Wtedy postanowił napisać oficjalny list do prezydenta.
Co zawierał list i jak przebiegło spotkanie?
Raper zebrał pakiet informacji o firmach współpracujących z izraelskimi, ale nie stawiał ultimatum. "Nie napisałem, że żądam zerwania współpracy militarnej i gospodarczej, ale że jestem zaniepokojony tym, co widzę, i jako obywatel składam takie wnioski" - podkreślił Peja w rozmowie z Rymanowskim.
Jego list zaowocował. Zadzwonili z Kancelarii Prezydenta. Na spotkanie Peja poszedł ze swoim scenicznym przyjacielem, Piotrem Miężałem. I tutaj pojawił się zabawny szczegół.
"Ja mówię: 'Nie ubieraj marynarki, bo będziemy wyglądać jak goryle z bramki i będą nas hejtować'. Będzie tak, jak chcą widzieć prezydenta. Niech sobie mówią, co chcą. On jest świetny gość" - wspomniał raper.
Dwugodzinna rozmowa obejmowała znacznie więcej niż tylko kwestię Izraela. Rozmawiali o wizycie prezydenta w USA, początkach jego kariery politycznej, ale Peja nie chciał wchodzić w szczegóły. Jedno jest pewne - nie przeszli na "ty".
Po spotkaniu przyszły kolejne zaproszenia
Podczas wywiadu Peja przyznał, że od tamtej pory bywał zapraszany na różne wydarzenia z udziałem Nawrockiego. Były to Święto Wojska Polskiego, imprezy w Poznaniu. "Z wielu powodów często nie mogę się pojawić ze względu na zawodowe zajętości" - wyjaśnił.
Ostatnio spotkali się na obchodach Czerwca 56 pod Poznaniem, gdzie wymienili "kiwkę". Warto dodać, że Nawrocki wielokrotnie wskazywał Pejęgo jako jednego ze swoich ulubionych artystów. Z kolei po wyborach Peja zamieścił w sieci post, w którym napisał, że miał okazję poznać osoby pokroju Nawrockiego, czego "niestety nie może powiedzieć o Trzaskowskim".
Czyli historia, która zaczęła się od nerw na Facebooku, zamieniła się w nieformalną znajomość między raperem i przywódcą państwa. Plotka z kawy? Peja nigdy by nie pomyślał, że list zmieni jego życie tak drastycznie.



