Aktorka poznała swojego partnera na lekcjach tańca i nie żałuje. Teraz dzieli się zachwytem nad tym, jak tancerz opiekuje się ich sześciomiesięcznym synem.
Olga Frycz napisała post, który wzbudził dyskusję o roli ojców. Powodem? Albert Kosiński został sam z ich niemowlęciem, żeby aktorka mogła wyjechać na wakacje z córką. I Frycz chce, żeby wszyscy o tym wiedzieli.
Jak poznała Alberta - historia na parkiecie
Olga Frycz nigdy nie brała udziału w "Tańcu z gwiazdami", ale postanowiła opanować kroki na własną rękę. Zapisała się na lekcje tańca i wyszła z sali treningowej nie tylko ze świeżą wiedzą, ale i zakochaną. Na Instagramie wyznała: "Wtedy jeszcze nie miałam pojęcia, że najpierw zakocham się w tańcu, następnego dnia kupię buty na obcasie, kolejnego zamówię kieckę z frędzelkami, a po jakimś czasie zakocham się na zabój w Panu Albercie".
Albert Kosiński to tancerz, który zdobył serce aktorki na parkiecie. Para nie zwlekała - rok temu Frycz potwierdziła trzecią ciążę. Na świat przyszedł syn, któremu nadali imię Jan, na cześć słynnego dziadka.
Macierzyństwo bez ścieżek - każde dziecko dla siebie
Frycz wychowuje troje dzieci z trzema różnymi partnerami: dwie córki z poprzednich związków (ojcami są reżyser Jacek Borcuch i trener tajskiego boksu Grzegorz Sobieszek) oraz syna z Albertem. Żaden z tamtych związków nie przetrwał, ale aktorka utrzymuje przyjazne relacje z byłymi i ułatwia im spotkania z córkami.
W lipcu Frycz udostępniła na Instagramie post, który zwrócił uwagę fanów. Opisała w nim swoją strategię spędzania czasu z każdym dzieckiem osobno: "Dziewczynki wyjechały na wakacje, Albert jest na obozie tanecznym na Sycylii, a ja zostałam z Jasiem. Pod koniec sierpnia planuję wyjazd z Helusią, we wrześniu zabiorę Zosię. Rodzina jest dla mnie wszystkim. Ale myślę, że każdy z nas potrzebuje być czasem potraktowany nie jako część całości, tylko jako osobna osoba".
Zachwyt nad swoim mężczyzną - post, który trafił do serc
Klucz do tego postu? Albert Kosiński przejął pełną opiekę nad sześciomiesięcznym Jasiem w trudnym czasie ząbkowania, żeby Frycz mogła wyjechać z córką tylko we dwie. Aktorka nie kryła zachwytu.
"Chciałam tylko napisać, że mój najcudowniejszy mężczyzna został sam w domu z naszym 6-miesięcznym synkiem, żebym ja mogła spędzić jeszcze kilka ostatnich dni wakacji tylko z moją najstarszą córeczką Heleną" - napisała na Instagramie, gdzie obserwuje ją ponad 420 tysięcy osób.
Frycz podkreśliła, że dla niektórych może to wydawać się zwyczajnym obowiązkiem ojca, ale dla niej to powód do dumy. "Wiem, że dla niektórych to nic nadzwyczajnego (np. właśnie dla Alberta). Ojciec został z własnym dzieckiem - no bohater narodowy. Ale moim zdaniem JEST to nadzwyczajne i takich ojców fajnie jest chwalić i doceniać. I robię to w domu i tutaj, żeby te ponad 400 tys. osób wiedziało, że mój synek ma wspaniałego tatę".
Podejście aktorki do macierzyństwa w patchworkowej rodzinie - gdzie każde dziecko dostaje czas tylko dla siebie - wzbudza dyskusję na temat tego, jak współczesne pary łączą wychowywanie potomstwa z własnymi potrzebami. Frycz pokazuje, że da się to zrobić z elegancją i wdzięcznością dla partnera.
Co na to fani? Komentarze pełne aprobaty dla postawy Kosińskiego i samej Frycz.
Materiał przygotowany przez redakcję z wykorzystaniem narzędzi automatyzacji.