Ola Nowak właśnie rzuciła światło na jeden z największych drażników premierowego odcinka "Girls of Warsaw". Jessica Mercedes wyglądała na wykluczaną z grupy, a widzowie szybko to wyczuli. Teraz influencerka przyznała - to była komunikacyjna katastrofa, a nie celowe ignorowanie.
# 'Girls of Warsaw' - emocje opadły, przyszła prawda
Po premierze sześcioodcinkowego serialu dokumentalnego Prime Video rozpętała się dyskusja o tym, czy Jessica Mercedes czuła się na uboczu grupy. Andziaks i Ola Nowak widać było bliżej siebie, a Mercedes - mimo że też była tam od początku - wyglądała jak piąte koło u wozu. Fani zaraz to wyłapali. Ale teraz okazuje się, że to nie była chłodna strategia czy selekcja grupowa. To był zwyczajny brak komunikacji.
"Myślałam, że ona nas nie chce"
Ola Nowak przyznała Pomponikowi, że dopiero po zakończeniu nagrań wszystko się wyjaśniło. Podczas realizacji programu nie miała pojęcia, przez co przechodzi Mercedes - i właśnie dlatego jej zachowanie odbierała zupełnie źle.
"My nie wiedziałyśmy, co się dzieje w głowie Jessici. Ja ją znałam z poprzednich projektów i wiedziałam, jaki ma charakter. Ten charakter pojawił się podczas nagrywania. Nie wiedziałam, że jest to spowodowane jej problemami i niechęcią nagrywania" - wyjaśniła influencerka. Dodała bez owijania: "To jest problem, który siedzi w niej, a ja myślałam, że ona nie chce z nami nagrywać. Nie czuje klimatu, nie czuje nas".
Jeszcze tego samego wywiadu Nowak sprostowała się jednak. "My nie wiedziałyśmy co się dzieje, że Jessica przechodzi prawdziwy kryzys" - powiedziała, przyznając, że brak jasnej komunikacji stworzył fałszywy obraz sytuacji.
Depresja, samotność, a potem reunion
W samym programie Jessica Mercedes odsłoniła znacznie bardziej osobistą stronę swojego życia niż pozostałe uczestniczki. Mówiła o samotności, trudnym okresie psychicznym i - jak później wyznała - depresji. Finałowy odcinek miał formę reunion, gdzie wszystkie cztery dziewczyny mogły wrócić do sytuacji z całego sezonu i wyjaśnić wcześniejsze nieporozumienia.
Ola Nowak podkreśliła, że po opadnięciu emocji wszystko zmieniło się diametralnie. "Jest po programie, każda z nas rozmawia ze sobą, umawiamy się na wspólne nagrywki, działania" - powiedziała. Brak pełnej wiedzy o tym, co dzieje się w życiu Jessiki, sprawił, że część jej zachowań została źle zinterpretowana.
Co dalej?
Okazuje się, że "Girls of Warsaw" to nie była historia o wykluczeniu, ale o tym, jak łatwo można źle przeczytać zachowanie kogoś, kto się zmaga z własnymi demonami. Mercedes przechodzić kryzys, a reszta grupy - nie wiedząc o tym - starała się normalnie nagrywać. Teraz, gdy wszystkie karty są na stole, relacje między dziewczynami układają się lepiej. I to pokazuje coś ważnego - czasem wystarczy rozmowa bez kamer, by zrozumieć, że wcale nie było żadnej wojny. Była tylko niedoinformacja i brak empatii do tego, co drugą osobę akurat w sobie nosi.









