Osiem miesięcy, sanatorium, miłość. Jedna z tych trzech rzeczy nie zadziałała.

Zdzisław 'Dzinio' Obst wrócił z Sanatorium miłości z partnerką i nadzieją. Osiem miesięcy później -- sam, bez wyjaśnienia, za to z doświadczeniem.

Mem celuje w klasyczny polski kontrast: tyle zachodu (telewizja, nadzieja, Gryfino, kuracja), a miłość i tak zrobiła co chciała. Dzinio nie jest tu ofiarą ani winowajcą -- jest po prostu każdym z nas, który myślał, że tym razem będzie inaczej.

Ironia polega na tym, że program który miał rozwiązać problem samotności, dostarczył jedynie jego odroczoną wersję -- z kamerami w tle.

Bez hejtu, bez dramatu. Po prostu życie, które nie oglądało odcinków.

📰 Więcej na Plotuch.pl -- bo plotki same się nie opisują.