Marcelina „Marcycha” Ruczyńska wygrała 13. edycję Must Be The Music. 250 tysięcy złotych i występ na Polsat Hit Festiwal. Tuż po werdykcie Gracjan Szymczak dopadł ją na backstage z trzema pytaniami.
"Bardzo zasychało mi w gardle"
Marcycha - 22-letnia wokalistka, absolwentka Państwowej Szkoły Muzycznej w Koszalinie, dziś studentka instrumentalistyki Akademii Muzycznej im. Karola Szymanowskiego w Katowicach - przed chwilą usłyszała swoje imię wśród laureatów. Pierwsze miejsce. 250 tysięcy złotych. Występ na Polsat Hit Festiwal latem.
I jak nam mówi - presja finału jej nie złamała. Wręcz przeciwnie.
Pytamy: czy presja finału bardziej motywowała cię, czy utrudniała koncentrację?
Myślę, że motywowała mnie. Że jakby jak wchodziłam na scenę, to już się skupiłam na tym wszystkim.
Ale jest jedno "ale". Konkretne, fizyczne, bardzo niezależne od artystycznej dyspozycji:
Jedyną rzeczą było to, że niekomfortowo czułam się, bo bardzo zasychało mi w gardle. Ale to taki szczegół.
Dla wokalistki, która gra na skrzypcach i fortepianie, sama pisze teksty i komponuje - taki szczegół to nie szczegół. To technicznie najgorszy moment, jaki może się zdarzyć na scenie finału transmitowanego na żywo. Marcycha zaśpiewała mimo tego. I wygrała.
Castingi były ważnym momentem - nie finał
Drugie pytanie. Który moment tej edycji był dla niej najbardziej przełomowy? Odpowiedź nie idzie tam, gdzie ją prowadzimy.
Który odcinek? No myślę, że finał. Chociaż w sumie castingi. W sumie ten pierwszy odcinek był dla mnie taki już, że ja wiedziałam, że w jakiś sposób zostałam doceniona.
I dodaje coś, co tłumaczy, dlaczego Marcycha sprawia wrażenie osoby, której nie zaślepia światło reflektorów:
Nawet nie to poczucie, że jest się na żywo oglądana przez tysiąca osób, tylko po prostu castingi.
Dla niej moment, w którym poczuła się zauważona - to nie był moment widowiska. To był moment ekspertyzy. Jurorzy ją zauważyli na castingach - reszta to była droga.
"Zawsze są emocjonalnymi przeżyciami"
Trzecie pytanie idzie w stylu, który dziennikarze lubią - bo zwykle generuje cytaty. Czy finałowy występ był bardziej technicznym zadaniem, czy emocjonalnym przeżyciem?
Emocjonalnym przeżyciem. Zawsze są emocjonalnymi przeżyciami te występy. Bardzo dużymi.
I tutaj jest cała Marcycha - bez budowania misterium, bez "wiesz, to było coś więcej niż występ", bez literackiego upieku. Po prostu: tak, każdy występ to jest emocja, ten też, i było bardzo dużo emocji. Koniec.
Co teraz?
Polsat Hit Festiwal latem 2026 to ma swoje miejsce na lineupie - 250 tysięcy złotych prawdopodobnie pójdzie w nagrywanie materiału, który studentka Akademii Muzycznej tworzy już od kilku lat. Dawid Kwiatkowski w rozmowie z naszą redakcją powiedział wprost - cała finałowa trójka mogła "już jutro jechać na koncert". Natalia Szroeder potwierdziła ze swojej strony, że "trójka ścisłych finalistów jest absolutnie gotowa z własnym repertuarem".
W praktyce - Marcycha właśnie wygrała przyspieszenie tej kariery, którą i tak by sobie wybudowała. Tylko teraz ma do tego budżet. I telewizyjną ekspozycję na całe wakacje.



