Naszym zdaniem Maryla Rodowicz robi w 2026 roku coś, na co niewielu artystów w jej wieku by się odważyło: gra praktycznie przez cały rok, w różnych formatach i w różnych miejscach Polski. To godne podziwu – ale też warte rzetelnego komentarza.

Dwa formaty, jeden rok

Zacznijmy od faktów, bo jest ich naprawdę sporo. Według oficjalnej strony artystki (marylarodowicz.pl), rok 2026 Rodowicz otworzyła trasą akustyczną „Niech żyje bal" - kameralne, biletowane wieczory w salach koncertowych. W styczniu zagrała m.in. w Olsztynie (16 stycznia) i Warszawie (19 stycznia, Teatr Muzyczny Roma - SOLD OUT), a w lutym w Krakowie (15 lutego, ICE Kraków) i Bielsku-Białej (20 lutego, Cavatina Hall), jak podaje Biletyna.pl. Warszawski koncert 17 lutego w Teatrze Muzycznym Roma również figuruje w kalendarzu na oficjalnej stronie. Część dat już wyprzedana - i to mówi samo za siebie.

Lato w plenerze

Kiedy wiosna minie, Rodowicz przesiada się na sceny plenerowe. Trasa „Niech żyje bal. Lato 2026" obejmuje - według Adria Art i eBilet - co najmniej cztery potwierdzone przystanki: Sopot (Opera Leśna, 15 lipca, godz. 19:00, bilety od 110 zł), Płock (Amfiteatr, 13 sierpnia, godz. 19:00), Toruń (Centrum Kulturalno-Kongresowe Jordanki, 15 sierpnia, godz. 18:00) i Mrągowo (Amfiteatr nad jeziorem Czos, 21 sierpnia, godz. 20:00). Trasa ma trwać między 15 lipca a 13 września 2026 roku.

A potem grudzień

I właśnie tu robi się naprawdę ciekawie. Po letnim maratonie plenerowym Rodowicz wraca zimą. W grudniu zaplanowane są koncerty w gdańskim Starym Maneżu (15 grudnia) oraz w warszawskim Klubie Stodoła - aż dwa wieczory: 17 i 18 grudnia, z otwarciem bramek o godz. 18:00 i początkiem o 19:30, jak informuje TicketClub. Bilety na wszystkie grudniowe koncerty są już w sprzedaży.

Nasza opinia: szacunek, ale i pytanie

Naszym zdaniem skala tego kalendarza jest imponująca i - powiedzmy to wprost - nieoczywista. Mówimy o artystce, która mogłaby spokojnie wybrać dwa-trzy prestiżowe wieczory i zamknąć rok z klasą. Zamiast tego wybiera format maraton: akustyka zimą, plener latem, klub zimą. To świadczy albo o wyjątkowej kondycji i pasji, albo o bardzo sprawnym managemencie, który wie, że popyt na Rodowicz jest w Polsce wciąż wysoki - czego dowodem są wyprzedane daty ze stycznia.

Mamy jednak jedno zastrzeżenie, które uważamy za uczciwe wobec naszych czytelników: tak gęsty harmonogram to też ryzyko. Dla artystki i dla publiczności. Nikt nie chce kupić biletu na koncert, który zostanie odwołany z powodu przemęczenia. Na razie nic nie wskazuje na problemy - ale warto mieć to z tyłu głowy, kupując bilety na sierpień czy grudzień.

Podsumowanie

Fakty są jasne: Maryla Rodowicz ma w 2026 roku pełny, potwierdzony i różnorodny kalendarz koncertowy - od kameralnych sal po letnie amfiteatry i zimowe kluby. Część biletów już się wyprzedała. To nie jest PR-owa obietnica, to konkretny plan z datami i miejscami. Naszym zdaniem warto docenić tę konsekwencję - i kupić bilet, zanim zrobi to ktoś inny.