Fotel prezesa PZN jeszcze nie ostygł, a Adam Małysz już siedział na pokładzie łódki z Izą. Chorwacja, zachód słońca i zero skoków narciarskich - nareszcie.
13 czerwca Adam Małysz oficjalnie zakończył kadencję w Polskim Związku Narciarskim. Nie ubiegał się o kolejną. Pożegnał się krótko i konkretnie.
"Życzę nowemu zarządowi wszystkiego dobrego, nowemu prezesowi, żeby to wszystko szło w dobrą stronę i żeby pamiętali jedno, że sport jest najważniejszy. Dziękuję Wam bardzo i wszystkiego dobrego" - powiedział Adam Małysz podczas pożegnania z PZN.
Dzień po oficjalnym odejściu - walizki w korytarzu i bilet na południe Europy.
Iza Małysz trzymała to w tajemnicy
Żona skoczka przez kilka dni nie zdradzała, dokąd pojechali. Na jej profilu w mediach społecznościowych pojawił się tylko krótki filmik - łódka, morze, zachód słońca. Stery w rękach Adama, Iza z kieliszkiem widoków zamiast kalendarza prezesa.
Po prawie dwóch tygodniach tajemnicy Adam sam się wydał. W niedzielę wieczorem wrzucił na swój profil wspólne zdjęcie z żoną i podpisał je tak, że nie było już żadnych wątpliwości.
"Kibicujemy Chorwacji prosto z Chorwacji. Ostatnie mecze może nie były najlepsze, ale wierzymy, że teraz przyjdzie przełom" - napisał Małysz na Instagramie.
Chorwacja to nie przypadek. Małyszowie od lat regularnie wracają właśnie tam - kraj znają doskonale i najwyraźniej nigdy im się nie nudzi.
Fani zamiast gratulacji - mundialowa awantura
Wpis zebrał natychmiast setki komentarzy. Część fanów kibicowała razem z Adamem.
"Również trzymam mocno za nich kciuki", "Dobry kierunek zwiedzania i kibicowania", "Chorwacja to piękny kraj" - pisali internauci pod postem.
Ale nie wszyscy byli zachwyceni wyborem Małysza. Pojawiły się też głosy oburzenia, że legenda polskich skoków dopinguje Chorwatów zamiast - według niektórych - właściwszych drużyn.
"Nigdy Chorwacji. Hiszpania, Francja lub Argentyna będzie mistrzem świata" - odpisał jeden z fanów.
Adam Małysz przekonał się właśnie, że piłka nożna potrafi wzbudzać emocje równie mocne jak skoki. Może nawet mocniejsze.
Sam zresztą od lat mówił otwarcie, że bliskość z Izą to nie był jego mocny punkt w czasach kariery sportowej i prezesury. "Ja ciągle byłem w rozjazdach i my dalej się siebie uczymy" - przyznał w programie TVP "To zależy".
Teraz mają czas, żeby ten zaległy dług nadrobić. Na chorwackiej łódce, z dala od zebrań zarządu i konferencji prasowych.
Czy Iza Małysz w końcu ma swojego Adama tylko dla siebie? Fani w komentarzach są zgodni - i dobrze.




